wtorek, 26 kwietnia 2016

'Jestem cząstką wszechświata, toteż wpływ nań mam.'

Tym się różnimy od kwiatów, że one nie szukają poklasku wokół siebie, a piękno życia w pełni manifestują własnym jestestwem. Kwiat urośnie wszędzie, w towarzystwie brzydoty, gruzu, śmieci, przebije się przez chodnikowe płyty, niezależnie od warunków, czy środowiska, jakie mu dano odwiedzić, będzie trwał niezależnie od okoliczności współtowarzyszących. Człowiek potrzebuje serii okoliczności sprzyjających, aby w ogóle zechcieć być w pełni sobą, w pełni manifestować swoje piękno – jeśli w ogóle jest świadom takowej możliwości. Człowiek szuka odbicia własnego piękna w oczach innych, utożsamiając siebie z narzuconymi normami, próbując dopasować siebie i swą wyjątkowość do rutyny utrwalonej w psychice tak głęboko, że stała się ona niejako sennym marzeniem wielu z nas. Kwiat trwa. Człowiek szuka. Kwiat jest pięknem. Człowiek próbuje złapać to piękno. Kwiat uczy nas skupiać się na własnym rozwoju, być idealną (choć nieidealną) cząsteczką wielkiej złożoności wszechświata. Kwiat uczy nas jak dotrzeć do własnego spełnienia, poprzez kontemplację własnego piękna. Człowiek próbuje dotrzeć do własnego piękna wszystkimi okrężnymi drogami, z których żadna go do tego piękna nie zawiedzie. Człowiek uczy się rozpraszać uwagę i koncentrację na wszystkim dookoła, chcąc stać się pięknym poprzez czynniki zewnętrzne, permanentnie pomijając piękno samego siebie. Człowiek zwykł się nazywać najbardziej rozwiniętą i inteligentną formą życia. Kwiat zachwyca każdego kto nań spojrzy i spostrzeże.

Bylica piołun

Bohater dzisiejszego artykułu jest wymiernym przykładem dualizmu świata, w którym żyjemy i natury, od której pochodzimy. Piołun, nazywany również psią rutą, wermutem lub absyntem, wykazuje zarówno działanie lecznicze, jak i silne właściwości trujące.Wszystko zależy od dawki, którą przyjmiemy. Nie ma się jednak czym przejmować, ani przedwcześnie zrażać do tej wspaniałej rośliny. Jak wiadomo brak umiaru szkodzi praktycznie we wszystkich dziedzinach naszego życia, a odpowiednie dozowanie, pozwala w pełni cieszyć się z możliwości, jakie zostały ukryte w kolejnej z przedstawianych przeze mnie roślin.

Bylica jest dziką rośliną porastającą niemal całą Europę, północne części kontynentu afrykańskiego, zachodnią Azję oraz Amerykę Północną. Okres zbioru przypada od początku lipca do końca września, po czym roślinę najlepiej ususzyć, by przez cały rok móc korzystać z jej dobrobytu. 

Piołun znany był już w starożytności. Hipokrates opisywał go jako lek żołądkowy skutecznie przeciwdziałający żółtaczce. W późniejszych czasach wykorzystywano go również jako środek przeciwko malarii oraz odstraszający wszelkie szkodniki. Dodawano go do atramentu, by chronić księgi przed myszami, obsypywano konie i bydło, by nie doskwierały im owady, zawieszano suszone gałązki w domach, by przegonić muchy. W medycynie ludowej piołun uważany był za roślinę odczyniającą czary i złe uroki.

Obecnie najczęściej wykorzystywany jest w przypadku dolegliwości żołądkowych, niestrawności, braku apetytu, niedoborach soku trawiennego i żółci, zgadze, wzdęciach oraz kolkach jelitowych. Wykazuje działanie przeciwgrzybiczne i odkażające. Stosowanie piołunowych naparów reguluje przemianę materii, działa moczopędnie i rozkurczowo. Przeciwdziała niewydolności trzustki. Usprawnia pracę układu pokarmowego. Napar wykorzystuje się również wewnętrznie, w postaci lewatyw, przy owsikach i glistach jelitowych oraz zewnętrznie w przypadku świerzbu lub wszawicy. W ogrodzie możemy go wykorzystać w celu ochrony roślin uprawnych przed różnego rodzaju szkodnikami.

W sferze nieco mniej przyziemnej, piołun wykorzystywany bywa we wszelkiego rodzaju rytuałach oczyszczających i ochronnych. Okadzanie palonym zielem pomieszczeń lub schorowanych części ciała przegania ponoć negatywną energię skumulowaną w tych miejscach. Zawieszony na strychu susz rośliny ma chronić przed demonami, natomiast włożony pod próg domu, odganiać nieproszonych gości. Palenie i odymianie piołunem poprzedza wiele modlitw i medytacji, pozwalając w pełni skoncentrować się na tejże czynności, odganiając złe moce.

Piołun jest rośliną, którą najlepiej wykorzystywać w konkretnym celu, będąc w pełni świadomym jej właściwości. Przesadne upatrywanie w niej środka leczniczego lub zapobiegawczego może prowadzić do różnego rodzaju zatruć żołądka i wymiocin. Nie wolno również zbyt długo wykorzystywać go w formie przyprawy, gdyż nawet małe ilości rośliny, aplikowane przez dłuższy czas, nieść będą podobne zagrożenia. Nie powinny go przyjmować kobiety w ciąży, ani osoby, u których występują krwawienia w przewodzie pokarmowym lub stany zapalne błon śluzowych. 

Korzystajmy rozsądnie z możliwości piołunu.

sobota, 16 kwietnia 2016

'Bóg sztuki lekarskiej Eskulap miał dwie córki. Jedna miała na imię Panacea, a druga Gigea. Obie posiadały dar uzdrawiania ludzi. Panacea całe życie szukała cudownego środka przeciw wszystkim chorobom. „Człowiek nie powinien wiedzieć o swoich chorobach, wystarczy, że ja się o niego zatroszczę” - mówiła Panacea. Gigea próbowała wyjaśnić ludziom, że ich choroby są odbiciem trybu ich życia. Żeby się od nich uwolnić trzeba żyć tak, jak żyje przyroda, naśladować ją, uczyć się od niej. Siostry ciągle spierały się ze sobą, uważając, że każda z nich ma rację. Rozeszły się więc ich drogi. Panacea poszukuje „cudownego eliksiru” przeciw wszystkim chorobom, a Gigea uczy ludzi zasad życia i zdrowia. 
Gdy szukamy przyczyn złego samopoczucia, uskarżając się na serce, żołądek, stawy, to uzasadnienie swoich chorób zawsze znajdujemy poza nami samymi. Skłonni jesteśmy pomstować na wszystkich, aby tylko zatuszować swoje lenistwo i nieznajomość podstawowych zasad zdrowego trybu życia! Nigdy jednak nie wymieniamy prawdziwej przyczyny, dlatego, że prawdziwa przyczyna - to my sami.'

Michał Tombak - Uleczyć nieuleczalne

wtorek, 15 marca 2016

Skąd pochodzi słowo "witamina"?

Nazwę tę utworzył Polak, Kazimierz Funk (1884 - 1967). Witaminami nazwał on w roku 1912 substancje, których brak w pożywieniu powoduje choroby zwane dzisiaj awitaminozami, jak gnilec (szkorbut), krzywica, beri-beri i inne. Funk zainteresował się spostrzeżeniem holenderskiego lekarza Ejkmana, który stwierdził związek przyczynowy zachorowań na beri-beri, z odżywianiem się wyłącznie polerowanym ryżem. Poddał badaniom chemicznym otoczkę ziarna ryżu i znalazł w niej substancję zapobiegającą tej chorobie. Od grupy aminowej, wchodzącej w skład drobiny tej substancji, zaproponował nazwę "witamina".




poniedziałek, 22 lutego 2016

Chia - siła zdrowia

Naukowcy od lat zastanawiają się, w jaki sposób natura zamyka nieograniczony potencjał, w ograniczonej formie. No cóż. Robi to w sposób naturalny, w taki, w jaki manifestuje się każdy przejaw życia. Zostawmy jednak rozumowanie mądrym głowom, sami natomiast pochylmy się nad kolejną fenomenalną rośliną, której właściwości były doskonale znane naszym starożytnym ojcom, a które my, dopiero poznajemy.

Szałwia hiszpańska, powszechniej nazywana nasionami Chia (co w języku Majów oznacza siłę) jest niezwykle bogata w wartości odżywcze. Zawiera w sobie witaminę E, B, niacynę, fosfor, żelazo, magnez, mangan, wapń, potas, cynk, a także kwasy tłuszczowe Omega 3 i 6 oraz błonnik.

Nasiona są źródłem przeciwutleniaczy, które zatrzymują produkcję wolnych rodników, odpowiedzialnych m.in. za cząsteczkowe uszkodzenia komórek naszego organizmu, starzenie się komórek, mutacje, a w konsekwencji nowotwory. Obok przeciwutleniaczy ziarna zawierają w sobie spore pokłady błonnika, który ułatwia utrzymanie odpowiedniej flory bakteryjnej w jelitach, co przekłada się znacząco na poprawę stanu zdrowia. Dzięki dużej zawartości białek, roślina stanowi idealny substytut mięsa, zmniejszając dodatkowo uczucie łaknienia, przez co sprzyjają odchudzaniu. Duża zawartość minerałów wpływa natomiast korzystnie na kości, zwłaszcza u organizmów młodych, dynamicznie rozwijających się. Natomiast właściwości hydrofilowe rośliny zapewniają odpowiednie nawodnienie. Nasiona świetnie absorbują wodę, są w stanie magazynować ilości płynów kilkunastokrotnie przewyższające ich własną masę.

Starożytni Majowie wykorzystywali szałwię hiszpańską szczególnie przez wzgląd na jej wartość energetyczną, porównywalną w dzisiejszych czasach z możliwościami napoi izotonicznych. Roślina w sposób naturalny poprawia wydolność organizmu, zwiększając tym samym jego wytrzymałość.

Nasiona Chia są kolejnym przykładem na to, że ówczesny człowiek, mimo iż pozornie rozwinięty i ucywilizowany, powinien nabrać więcej pokory, gdyż wszystko co najlepsze zostało już dawno wymyślone. Nie tworzymy nowych rzeczy, nie wymyślamy teorii. Te rośliny rosną od tysiącleci na naszej planecie i od zawsze prezentowały właściwości, które my dopiero poznajemy. Należy więc wrócić do tego, czego nauczyli się nasi przodkowie, a do czego ciężko jest nam się przyznać przed samym sobą. Nie jesteśmy najinteligentniejszymi stworzeniami na świecie (nie mówiąc o nieskończonym wszechświecie). Daleko nam jeszcze do inteligencji matki natury, z której dobrodziejstw, przez własną dumę, nie chcemy, bądź z niewiedzy, boimy się skorzystać.

wtorek, 16 lutego 2016

PCHLICA, PŁESZNIK, PCHLE NASIENIE

Babka jajowata w medycynie ludowej od lat służyła do leczenia wielu dolegliwości, ułatwiając utrzymanie zdrowego stanu organizmu. Nasienie plantago wykorzystywane było przede wszystkim jako środek wykrztuśny, przeciwkaszlowy. Leczono nim zapalenie oskrzeli oraz czerwonkę.
Nasiona i łuski rośliny są naturalnym źródłem błonnika, który przy spożyciu babki z dużą ilością wody, powoduje jej przedostanie się, w stanie niemal niezmienionym, wprost do jelita grubego, dzięki czemu hamuje ona resorpcję zwrotną wody i pobudza perystaltykę jelit. Jest znakomitym środkiem regulującym wypróżnianie, stosuje się ją zarówno w przypadku biegunek, jak i zaparć. Łagodzi przebieg choroby wrzodowej, działając osłonowo i regenerująco na układ pokarmowy. Wspomaga odchudzanie. Regularne spożywanie babki płesznik ogranicza przyswajanie tłuszczów, zmniejsza uczucie głodu, reguluje przemianę materii oraz poziom cholesterolu, przez co zmniejsza się ryzyko wystąpienia schorzeń układu krążenia, chorób serca, czy wylewów. Śluz znajdujący się w nasionach babki można wykorzystywać również zewnętrznie, w postaci okładów podczas stanów zapalnych skóry, wypryskach, trądziku, suchości, czy łuszczycy.
'Do przygotowania wody "strukturowanej" można użyć każdej wody. Nalać wody do garnuszka, o dowolnej objętości, przykryć pokrywką, wstawić do zamrażalnika o temperaturze - 4 °C na 2 - 3 godziny. Kiedy woda zamarznie, przebić powstały lód, a wodę zlać. Otrzymana woda posiada właściwości wody "strukturowanej". Pod względem struktury jest dokładnie taka sama, jak woda znajdująca się w komórkach naszego organizmu.
Przygotowanie "strukturowanej" wody zimą jest bardziej uproszczone. Wystarczy tylko postawić za oknem lub na balkonie naczynie z wodą. Kiedy woda zamarznie, nie podgrzewać jej, lecz dać się roztopić. Nawet jedna szklanka wody z roztopionego lodu, wypita na czczo codziennie, znacznie poprawi samopoczucie i wygląd zewnętrzny.
Szczególnie korzystnie jest pić wodę z roztopionego lodu przez ludzi w podeszłym wieku. Taka woda wymywa z organizmu nie tylko złogi, ale również stare i martwe komórki, co stanowi profilaktykę w zakresie różnych schorzeń nowotworowych.'

Michał Tombak - Czy można żyć 150 lat?

poniedziałek, 15 lutego 2016

MARON - OWOC SIŁY ŻYCIOWEJ


Kasztany jadalne zawierają w sobie witaminę B, C i K, tiaminę, ryboflawinę, niacynę, kwas foliowy, wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód, cynk. Są źródłem skrobi, która poddana obróbce termicznej zmienia się w łatwo przyswajane węglowodany, zapewniając organizmowi solidną porcję energii, którą może wykorzystać podczas długiego i wymagającego dnia, przez co kasztan staje się idealną przekąską lub dodatkiem do posiłku dla osób regularnie uprawiających sport. Nie zawierają glutenu. W smaku przypominają orzechy włoskie, jednak są od nich nieco słodsze. Spożywanie kasztanów może korzystnie wpływać na nasz organizm w okresach natężonego stresu i przemęczenia, w celu wzmocnienia naszej odporności i uchronienia przed różnego rodzaju infekcjami. Dzięki zawartości kwasów tłuszczowych nienasyconych owoce wspierając pracę układu krążenia i leczenie chorób serca.


Znacząca różnicą we właściwościach marona, czyniąca go jadalnym jest brak grupy saponin (związków wykazujących działanie trujące), które w większej ilości mogą powodować wymioty, nudności i ogólne osłabienie organizmu. 

Kasztany jadalne najczęściej spotkać można w postaci upieczonej przekąski, jednak ja tradycyjnie zachęcam do spożywania ich na surowo.

sobota, 13 lutego 2016

'Jeśli kochasz kwiat, nie zrywaj go,
ponieważ gdy go zerwiesz, 
on umrze i przestanie być tym, co kochasz.
Więc jeśli go kochasz, pozwól mu być.
Miłość to nie posiadanie.
Miłość to uznawanie wartości.'

OSHO

czwartek, 11 lutego 2016

LEKARSTWA Z OGRODU, A NIE Z APTEKI

Ziołolecznictwo jest wyjątkowym obszarem medycyny naturalnej, która pozwala nam, przy odpowiednim poznaniu swego organizmu i właściwości leczniczych roślin, wzmocnić zdrowie i uleczyć chorobę. Ktoś, za sprawą kogo znaleźliśmy się w tym miejscu, zadbał o to, abyśmy mogli uleczyć się w zgodzie z naszą naturą, bez konieczności ulepszania czegoś, co ulepszenia zupełnie nie potrzebuje. 
Przy zastosowaniu właściwej diety, podpartej mocą roślin, nasze zdrowie nie wymagałoby leczenia. Dlaczego więc wielcy znawcy ludzkości i medyczni guru, coraz częściej straszą nas, zniechęcając tym samym do naturalnego lecznictwa? Odpowiedź jest prosta. Natura nie oczekuje zapłaty, nie wystawia paragonu i nie odprowadza podatku. Despotyczny układ pomiędzy wyzyskiwaczami, a wyzyskiwanymi zostaje przerwany i to bardzo nie podoba się tym, którzy próbują rządzić naszą świadomością. To dlatego próbuje się nas izolować od natury - abyśmy stali się całkowicie oddali swoje życia w ręce przemysłów farmaceutycznych i wielkich grup korporacyjnych. To nie natura jest niebezpieczna, my jesteśmy naturą - niebezpieczne jest wszystko to, co uległo wynaturzeniu. To tyle słowem wstępu. Zastanówmy się teraz jakie lekarstwa możemy znaleźć we własnym ogrodzie.

Zioła możemy hodować zarówno latem - w ogrodzie, jak i zimą - w zaciszu własnego domu. Nie musimy się więc ograniczać do suszonych ziół poza sezonem. Nie powinniśmy również ograniczać się wyłącznie do ich walorów smakowych i uszczuplać ich możliwości, traktując jedynie jako przyprawy. Każde zioło kryje w sobie wyjątkowe właściwości zdrowotne.


Wiecznie zielony, rozmaryn lekarski, zawiera w sobie witaminę A i C, gorycze (gorzkie, nietoksyczne, bezazotowe związki,  wspomagające pracę układu pokarmowego) flawonoidy, lotne olejki i rozmarycynę (posiadające właściwości pobudzające i przeciwbólowe) oraz garbniki. Rozmaryn wykazuje właściwości rozgrzewające, pobudzające krążenie i podnoszące ciśnienie krwi, wzmacniające pamięć i koncentrację. Reguluje dopływ krwi do głowy, przez co wzmacnia włosy, łagodzi migreny, likwiduje zawroty głowy. Stosuje się go w leczeniu epilepsji, w przypadku omdleń lub zasłabnięć. Rozgrzewa nasze ciało, co może być przydatne w przypadku przeziębienia i grypy oraz potrzeby pozbycia się nadmiaru wody zmagazynowanej w organizmie. Zioło można również stosować w przypadku napięć nerwowych, wyczerpania, depresji, bezsenności. Poleca się go szczególnie osobom starszym (odmładza i hamuje procesy starzenia) i przechodzącym okres rekonwalescencji po chorobie lub wypadku. 


Bazylia zawiera w sobie szereg witamin (A, B, C, E, beta-karoten, niacynę i kwas foliowy) i minerałów (mangan, miedź, cynk, żelazo, sód, potas, wapń, fosfor, magnez). Wspomaga pracę układu pokarmowego, ułatwiając przyswajanie wartości odżywczych z pokarmu, działa rozkurczowo, pobudza wydzielanie soku żołądkowego, likwiduje niestrawności i wzdęcia. Ponadto można ją stosować przy braku apetytu, nudnościach i wymiotach. Bazylia wykazuje podobny wpływ na układ nerwowy, jak melisa - działa antydepresyjnie, pomaga zmniejszyć nadpobudliwość, leczy bezsenność. Ma również działanie rozgrzewające, dzięki czemu można ją wykorzystywać w walce z gorączką. Przynosi ulgę przy reumatyzmie, zapaleniu stawów i opuchliznach. Łagodzi kaszel i stany zapalne jamy ustnej. Napary z suszonej bazylii przynoszą ulgę w bólach migrenowych, natomiast herbatę z zagotowanych nasion rośliny możemy zastosować do przemywania oczu. Zewnętrznie możemy je wykorzystać w walce z trądzikiem, a także łagodząco - na ukąszenia owadów.


Tymianek zawiera w sobie witaminę A, B, C, K, flawonoidy, olejki eteryczne, fenolokwasy, garbniki, saponiny i minerały (potas, wapń, fosfor, mangan, miedź, cynk, żelazo). Wspomaga pracę układu oddechowego, działa przeciwbakteryjnie i aseptycznie, lecząc infekcje jamy ustnej, a także wykrztuśnie i rozkurczowo, dzięki czemu łagodzi zarówno mokry, jak i suchy kaszel. Wykorzystuje się go również w przypadku nieżytu żołądka, podrażnionych jelit i chorej wątroby. Posiada silne działanie przeciwzapalne, łagodząc bóle reumatyczne, czy chociażby odkażając kanały zębowe. Wzmacnia wzrok. Ma działanie kojące i uspokajające. Zewnętrznie stosuje się go w przypadku trądziku.


Lebiodka pospolita, powszechniej nazywana oregano, jest źródłem witaminy A, C, E i K, błonnika, garbników, goryczy, flawonoidów, a także minerałów: wapnia, magnezu, żelaza, cynku, miedzi i potasu. Posiada właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne, przeciwwirusowe, rozkurczowe i wykrztuśne. Można je stosować w przypadku infekcji jamy ustnej, dróg oddechowych, nieżycie nosa. Łagodzi schorzenia układu pokarmowego, wzdęcia, stany zapalne, alergie, gorączkę, stymuluje przepływ żółci. Olej z oregano może być stosowany jako środek uśmierzający ból, a także jako środek wspomagający profilaktykę przeciwnowotworową. Pobudza apetyt. Herbaty z oregano korzystnie wpływają na układ nerwowy, likwidują napięcie, uspokajają i rozluźniają.


Natura stworzyła nam idealne warunki bytowe, dodając do nich kompleksowy system lecznictwa naturalnego, z którego możemy korzystać. Czyż nie lepiej jest leczyć się naturalnymi ziołami, wyprodukowanymi przez matkę naturę, niż syntetykami wyprodukowanymi w probówkach? 

wtorek, 9 lutego 2016

POKAŻ PAZUR CZARCIE

Diabeł kojarzy nam się z wszystkim co najgorsze, a wszystkiego co diabelskie staramy się unikać jak ognia. W tym jednak przypadku powinniśmy przyjąć zgoła odmienną postawę i szczerze zainteresować się tym, co pokazać nam może czarci pazur.

Nie będziemy się jednak rozwodzić nad anatomią piekielnych istot, gdyż mowa jest o zupełnie innej formie życia - pochodzącej z terenów południowej Afryki, pokrytych półpustynnymi sawannami, niezwykle intrygującej i tajemniczej roślinie, nazywanej hakoroślą rozesłaną lub inaczej diabelskim, bądź czarcim pazurem. Na pozbawionych opadów terenach spełnia on swą podstawową funkcję, stanowiąc rezerwę wodną i pokarmową dla zwierząt zamieszkałych te tereny (bulwy rośliny spełniają rolę magazynów wodnych).

Wewnątrz tej niezwykłej rośliny znajdują się irydoidy, których głównymi składnikami są herpagozyd i harpagid, wykazujące działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwreumatyczne. Ponadto hakorośl jest źródłem flawonoidów (działanie moczopędne, nasercowe i rozkurczowe), fenolokwasów (hamują rozwój mikroorganizmów, korzystnie wpływają na układ nerwowy), a także steroli i trójterpenów (obniżają poziom cholesterolu we krwi, posiadają właściwości przeciwzapalne i przeciwgorączkowe). Czarci pazur korzystnie wpływa na układ odpornościowy, pobudza wydzielanie soków trawiennych, oczyszcza organizm ze zbędnych toksyn i złogów, wspomaga leczenie artretyzmu, gośćca, wszelkich schorzeń nerek i wątroby oraz miażdżycy, łagodzi bóle mięśniowe. Można go również stosować zewnętrznie, w przypadku jakichkolwiek zmian i schorzeń skórnych.

Diabelski pazur najlepiej jest przyjmować w formie naparu, który otrzymujemy przez zalanie gramowej porcji szklanką wrzącej wody. Całość przykrywamy i odstawiamy na pół godziny. Kuracja czarcim pazurem trwa osiem tygodni, po których następuje trzy tygodniowa przerwa, a następnie powtórzenie cyklu.

Stosowanie diabelskich naparów nie jest wskazane dla kobiet w ciąży, osób ze zdiagnozowaną cukrzycą, cierpiących na wrzody żołądka lub dwunastnicy. Czarci pazur wchodzi również w interakcję z lekami nasercowymi.

Diabelski pazur jest niezwykłą rośliną, która znakomicie przystosowała się do trudnych południowoafrykańskich warunków klimatycznych, zapewniając mieszkańcom tych terenów źródło wody i pokarmu oraz niezwykłe możliwości lecznicze. Jest rośliną, która udowadnia, że prawdą jest, iż diabeł nie taki straszny, jakim go malują.


Nie potrzebuje pióra, czy dłut,
natura hula bez prób,
otula wdziękiem swój kunszt,
bez pędzla, farby, czy nut.

poniedziałek, 8 lutego 2016

MOC ZDROWIA Z WNĘTRZA DRZEW

Syrop klonowy jest naturalnym produktem słodzącym, bogatym w wartości odżywcze, przewyższające swoimi właściwościami nawet tak uwielbiany przez nas miód pszczeli, od którego jest zdecydowanie mniej kaloryczny. 
Jest produktem całkowicie naturalnym, bez dodatku żadnych konserwantów. Poddawany jest jedynie procesowi odparowywania wody oraz filtracji. Zawiera w sobie wiele witamin i wartości odżywczych, a wśród nich witaminę B, wapń, żelazo, magnez, mangan, fosfor, potas, selen i cynk. Ponadto jest źródłem ryboflawiny i tiaminy oraz wielu przeciwutleniaczy, w tym ponad pięćdziesiąt polifenoli, wykazujących działanie przeciwnowotworowe, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i antyoksydacyjne. Wspomaga pracę układu immunologicznego i nerwowego, łagodzi alergię, stymuluje wytwarzanie insuliny przez trzustkę, a także zwiększa nań wrażliwość komórek tłuszczowych. Ponadto wspomaga pracę wątroby, łagodząc niekorzystny wpływ złej diety, stresu i bezczynności fizycznej.

Do produkcji syropu klonowego wykorzystuje się sok z trzech gatunków klonu - cukrowego, srebrzystego oraz czerwonego. W celu pozyskania jednego litra syropu wykorzystuje się nawet 50 litrów soku, zbieranego wczesną wiosną, zanim drzewa zaczną wypuszczać pąki. Przekształceniu ulega wówczas skład soku, który traci swoje walory smakowe. Aby wydobyć go z wnętrza pnia, należy wwiercić się kilkukrotnie w jego strukturę, a w miejscu powstały dziur montuje się kranik, odprowadzający sok bezpośrednio do pojemnika zbiorczego lub poprzez system rurek odprowadzających. Do dziś niewiele zmieniło się w tej metodzie. Protoplastami takiego systemu poboru soku byli Indianie, zamieszkujący północne rejony Ameryki Północnej, którzy przekazali go osadnikom z Europy. Indianie wykonywali nacięcia w drzewie za pomocą tomahawków, a zamiast kraników używali kawałków kory brzozowej. Wymyślili też niezwykle sprytne sposoby usuwania nadmiaru wody z soku. Wrzucali do niego, wcześniej rozgrzane w ognisku, kamienie lub wystawiali na mróz, regularnie usuwając zmarzniętą wodę.   

Warto wspomnieć, iż według "producentów" syropu klonowego, sposób jego wydobycia jest całkowicie bezpieczny dla drzewa, nie wywołując w nim żadnych efektów ubocznych, poza nawierconymi otworami. 

Przy zakupie uważajmy jednak na to, skąd pochodzi syrop klonowy. Unikajmy produktu pochodzącego z hodowlanych plantacji klonów, wybierając te pochodzenia organicznego, dostępne u małych producentów.

Szczęściarz chciałby wam powiedzieć, że nie macie absolutnie czym się przejmować. Dajcie spokój, wszystko będzie dobrze - wystarczy uwierzyć i zaufać:) 

niedziela, 7 lutego 2016

W Indiach nazywane bywa owocem bogów, zawiera w sobie witaminy A, B, C, E, K, ryboflawinę, tiaminę, niacynę i kwas foliowy oraz minerały: wapń, magnez, żelazo, fosfor, potas, sód i cynk. Jego właściwości wzmacniają system nerwowy i odpornościowy naszego organizmu, wspomagają trawienie białek, regulują ciśnienie krwi, zatrzymują rozwój komórek nowotworowych. Błonnik, w nim zawarty, redukuje poziom cholesterolu oraz może przyczyniać się do obniżania poziomu cukru we krwi, mimo iż samo w sobie zawiera cukry. Hitem wśród osób odchudzających stał się wyciąg z nasion owocu, który znacząco przyspiesza ponoć redukcję tkanki tłuszczowej. Świeżo wyciśnięty sok przynosi ulgę w bólu i podrażnieniach gardła, łagodzi chrypkę. Osoby obciążające znacząco swój głos powinny na stałe wpisać szklankę soku do swego jadłospisu.
Zastosowanie znajduje również w kosmetyce - olejek łagodzi, nawilża i regeneruje suchą, spękaną i dojrzałą skórę, peeling z miąższu owocowego posiada właściwości przeciwzapalne. Masło z pestek stanowi naturalny filtr przeciwsłoneczny, opóźniający jednocześnie procesy starzenia, kora drzewa działa łagodząco na reumatyzm, natomiast owocowa pulpa chłodzi przegrzany organizm.
O jakim owocu mowa? No właśnie. Wewnątrz pestki którego z nich, natura mogła schować oko?
Melon miodowy jest najsłodszą odmianą swojego gatunku, zawiera w sobie szereg witamin (A, B, C, D, E, K, a także kwas foliowy, ryboflawinę i niacynę) oraz minerałów (wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód, cynk, miedź, mangan i selen). Jest owocem niskokalorycznym, zawiera w sobie cytrulinę, aminokwas odpowiedzialny za spalanie tkanki tłuszczowej i produkcję hormonu wzrostu. Pobudza trawienie, gasi pragnienie, oczyszcza, nawadnia, chroni i regeneruje. Wzmacnia odporność, korzystnie wpływa na skórę, wzmacnia włókna kolagenowe, ujędrniając ją i wygładzając. Przypisuje się mu również właściwości łagodzące stres, uspokajające i rozluźniające. Poprawia koncentrację oraz jakość naszego wypoczynku. Można go stosować w profilaktyce antynowotworowej, w przypadku miażdżycy, nadciśnienia i nerwicy.
Melon wywodzi się z rodziny dyniowatych i jest rodzajem ogórka, który znajduje również zastosowanie w kosmetyce. Wyciąg z jego miąższu, dzięki zawartym w nim beta-karotenie oraz witaminom C i E, opóźnia procesy starzenia.

piątek, 5 lutego 2016

Ananas

Ananas jest źródłem witaminy A, B, C, PP oraz kwasu foliowego, fosforu, cynku, miedzi, manganu i żelaza. Ciekawym składnikiem owocu jest również bromelina, która zmniejsza obrzęki, łagodzi stany zapalne, przyspiesza gojenie ran i urazów, a także zmniejsza ból im towarzyszący. Ananasy powinny jeść osoby cierpiące na wszelkie problemy z żołądkiem, gdyż reguluje on procesy trawienne, niwelując zgagę oraz niestrawności. Można go również zastosować w celu zbicia temperatury ciała podczas gorączki, złagodzenia bólu gardła, wzmocnienia układu immunologicznego oraz profilaktyki antynowotworowej. Regularne spożywanie owocu może wzmacniać wzrok, chroniąc go przed wpływem procesu starzenia, a ponadto zapobiegać nadczynności tarczycy oraz nadciśnieniu. Sok ze świeżego ananasa przynosi ulgę przy nudnościach i zatwardzeniu. W przypadku choroby lokomocyjnej zaleca się wypicie jednej szklanki soku przed podróżą.
Z możliwości owocu możemy korzystać również w formie kosmetyków. Wiele kremów zawiera w sobie ekstrakty z ananasa, jednak możemy je również z powodzeniem zastąpić świeżym sokiem z owocu, wykorzystując go do nacierania skóry suchej, spękanej oraz przebarwionej, a także do łagodzenia spękanych skórek wokół paznokci i wzmocnienia ich samych.
Aby wybrać dojrzałego ananasa, należy pociągnąć środkowy listek korony owocu. Powinien wyjść z lekkim oporem, jeżeli stawia większy to znaczy, że jest jeszcze niedojrzały i potrzebuje kilku dni, by dojrzeć, natomiast gdy wyjdzie bez jakiegokolwiek oporu - jest zbyt dojrzały.
Kilka miesięcy temu, w pozostawionym 'przypadkowo' słoiku z wywarem z liści Ilex Guayusa, odkryłem zdumiewające wzory pleśni, która złożyła się we wzór niemalże galaktycznych okręgów, gwiazd i kosmicznego pyłu, zamkniętego w słoiku z herbatą. Istny kosmos.
Postanowiłem nie zakłócać tego niezwykłego procesu i pozostawiłem pleśń samej sobie, co kilka tygodni zerkając jedynie pod wieko słoika, by zaobserwować postępy, jakie poczyniła. 
A poczyniła je, w ciągu kilku miesięcy, znaczące. Narastająca pleśń systematycznie zakrywała powierzchnię wywaru..
..aż niemal całkowicie ją zakryła, pozostawiając jedynie drobne prześwity wewnątrz oraz na krawędziach sąsiadujących ze ściankami słoika. Niestety hodowla pleśni została zniszczona, co uniemożliwiło mi dalszą obserwację, a jej rozrost zakończył się w widocznym powyżej punkcie. Zaciekawiony tym 'przypadkowym' eksperymentem, postanowiłem rozpocząć, tym razem bardziej świadomie, kolejną hodowlę pleśni na wywarze z Ilex Guayusa.

czwartek, 4 lutego 2016

Brzoskwinia płaskoowocowa Saturn, określana również odmianą Ufo, jest rośliną hodowlaną, pochodzącą z Chin, gdzie nazywa się ją 'Pantao'. Do Europy przywieziono ją na początku XIX wieku, jednak dopiero niedawno nastąpił rozkwit jej popularności, spowodowanej szybko rozprzestrzeniającą się modą na zdrowe odżywianie oraz jej nietypowego, zgoła odmiennego od tradycyjnej brzoskwini, kształtu. Jest słodka, przez co zyskała sobie zarówno krytyków, jak i sympatyków. Jej kształt został niejako lepiej przystosowany do spożycia przez ludzi, gdyż łatwiej jest obgryźć miąższ wokół pestki. 
Brzoskwinie zawierają w sobie duże ilości witaminy A oraz mniejsze ilości witamin B, C oraz PP. Ponadto są źródłem potasu, fosforu, żelaza, magnezu, wapnia oraz niacyny, biotyny i kwasu foliowego. Są owocem niskokalorycznym, pobudzają wydzielanie soku trawiennego, przez co regulują pracę układu pokarmowego, oczyszczają, pobudzają metabolizm i likwidują zaparcia. Połączenie witaminy A oraz niacyny może przynieść ulgę w przypadku natężonego stresu, niepokoju i nerwowości. Niacyna jest niezbędna przy produkcji hormonu szczęścia. Ponadto, dzięki kartenoidom (posiadającym właściwości odmładzające), korzystnie wpływa na stan naszej skóry, odświeżając ją i tonizując. Regularne spożywanie brzoskwiń zaleca się osobom cierpiącym na reumatyzm, anemię oraz w przypadku problemów z nerkami. 
Brzoskwinie możemy zjadać bez obierania, wbrew przestrogom o niejadalnej części owocu, gdyż, podobnie jak cała reszta, skórka jest lekkostrawna.

środa, 3 lutego 2016

Awokado, ze względu na dużą zawartość tłuszczy (20-30%), nazywane bywa maślanym owocem, który jest niezwykle kaloryczny. Zawiera w sobie witaminę A, B, C, D, E, PP, K i H oraz wapń, fosfor, potas, którego zawartością przewyższa nawet banana, a także błonnik, kwas pantotenowy i foliowy. Regularne spożywanie awokado reguluje poziom cholesterolu oraz obniża ciśnienie krwi. Zmniejsza apetyt, powodując uczucie sytości. Zwiększa przyswajalność składników odżywczych - przeobraża nieaktywną witaminę A, w jej czynną postać, będącą silnym przeciwutleniaczem, wpierającym pracę układu immunologicznego w walce z toksynami i wolnymi rodnikami. Ponadto owoc posiada działanie przeciwnowotworowe - może zabijać i hamować rozrost komórek rakowych, bez uszczerbku na zdrowych komórkach, przez co zapobiega rozwojowi raka jamy ustnej. Awokado polecane jest osobom cierpiącym na miażdżycę, kobietom w ciąży oraz cukrzykom. Zawarty w nim glutation wspiera pracę wątroby oraz właściwe funkcjonowanie układu nerwowego, a znajdujące się w nim enzymy łagodzą stany zapalne żołądka oraz jelit.
Poza doustnym przyjmowaniem, z dobrodziejstw właściwości awokado możemy również korzystać pod postacią maseczek łagodzących i regenerujących suchą i podrażnioną skórę oraz zniszczone włosy.

sobota, 30 stycznia 2016

Zdjęcie z pozoru nie wyróżniające się niczym, mało zachwycające ukazuje zachwycającą istotę życia, której my, ludzie, nadal nie jesteśmy w stanie pojąć. Udało mi się uchwycić pozornie martwy pień drzewa, które wycięte zostało przez działalność ręki ludzkiej, dyktowane zapewne wyższą ideą. Pozornie - bo w gruncie rzeczy drzewo nie umarło, ale przeobraziło się, pozwalając życiu nadal istnieć. Na zdjęciu widzimy jak martwy pień drzewa stał się domem dla mchu, grzybów, a nawet nowego, młodego drzewka, które, jeśli nie przeszkodzi mu w tym człowiek, prawdopodobnie za kilkanaście, bądź kilkadziesiąt lat w pełni zastąpi wycięte drzewo, pnąc się nieprzerwanie ku niebu. Najpiękniejsze co udało mi się uchwycić na powyższym zdjęciu to fakt, niezachwianej równowagi, współpracy, współegzystencji niczym nie wykluczających się manifestacji życia, równych wobec siebie - coś czego w społeczeństwie ludzkim coraz trudniej odnaleźć. Mamy więc powyżej dwie ważne wskazówki dotyczące życia. Po pierwsze - życie, jak i wszystkie jego elementy, może współgrać, bez ponoszenia żadnych kosztów. Po drugie - śmierć nie istnieje, życie nie ma początku, ani końca, może się jedynie przemieniać, czego domniemany koniec fizyczności, jest jedynie sposobem do zaistnienia tej przemiany. Ach życie.!:)

piątek, 22 stycznia 2016

Borówka amerykańska - zawiera witaminę A, B, C, E i PP, cynk, magnez, miedź, selen, wapń i żelazo. Jest niskokaloryczna, reguluje trawienie, korzystnie wpływa na wzrok, wspomaga leczenie miażdżycy. Owoc bywa pomocny w profilaktyce nowotworów (zwłaszcza tych hormonozależnych), schorzeń przewodu pokarmowego oraz chorób serca. Kwas foliowy, zawarty w roślinie, chroni organizm przed rakiem, a w trakcie ciąży, wspomaga prawidłowy rozwój płodu. Systematyczne spożywanie borówki może spowalniać procesy starzenia.

czwartek, 14 stycznia 2016

Syrop z buraka

Burak to niezwykle odżywcza i wartościowa roślina, z której dobrodziejstw możemy korzystać pod różnymi postaciami. Jedną z nich jest syrop, który dzięki właściwościom przeciwwirusowym i antybakteryjnym, możemy wykorzystać w przypadku dolegliwości związanych z infekcjami dróg oddechowych, bólu gardła i obniżonej odporności.











Do przygotowania syropu wykorzystujemy, w zależności od potrzeb, odpowiednią ilość buraka oraz miodu. W buraku wydrążamy dziurę, po czym zalewamy go miodem i odstawiamy. Jeżeli miód ma stałą strukturę, możemy go podgrzać, dla osiągnięcia lepszego efektu. Jest to oczywiście jeden z kilku sposobów przygotowania tego syropu, w którym buraka wykorzystujemy nawet jako naturalne naczynie.

niedziela, 10 stycznia 2016

Śmieciowa bezkarność

Problem śmieci zazwyczaj oscyluje w okolicach tabu, gdzieś nieopodal naszych skrywanych tajemnic, niewygodnych faktów i wstydliwych marzeń. Śmiecimy wszyscy, jednak nie każdy poczuwa się do odpowiedzialności za ten, dość niechlujny, przejaw naszej egzystencji. Śmieci są znakiem rozpoznawczym i ostrzegawczym jednocześnie. Na długo bowiem, nim znajdziemy jakichkolwiek ludzi, napotykamy pozostawione przez nich odpadki. Dlaczego zostaliśmy przystosowani do śmieciowej bezczynności i bezkarnie zanieczyszczamy swój dom?

Co człowiek sieje, to i żąć będzie
Jak zwykle, w tego typu przypadkach, źródeł problemu należy szukać u podstaw.. nieświadomego wychowania dziecka.
Zazwyczaj stawiamy je na bardzo uprzywilejowanej pozycji, od początku folgując mu, ze względu na fakt, że jest dzieckiem. Śmiejemy się, kiedy przypadkiem coś stłucze, kiedy rozrzuci papierki lub zabawki, sprzątamy po nim, kiedy coś przeskrobie, to w mgnieniu oka pojawia się troskliwa babcia z wykutym na blachę: „Toż to tylko dzieciak”. Nadopiekuńcza matka, która, kierując się wyimaginowaną wizją dobra własnego dziecka, zachowująca się nie jako jego matka, ale jako służąca, przyczynia się do wychowania leniwego, aspołecznego i mentalnie niedorozwiniętego osobnika, który swoje jestestwo coraz częściej będzie stawiał nad inne, gdyż właśnie taki wzorzec relacji międzyludzkiej obserwował przez całe swoje życie(zadziwiające jest to, że teraz tak wygląda większość społeczeństwa, ale to temat do przegryzienia w innym czasie). Tego typu kwarantanny są niezwykle szkodliwe, gdyż stosowane regularnie, mogą doprowadzić do wielu wypaczeń ludzkiego umysłu, który z każdym kolejnym krokiem będzie się coraz bardziej upewniał, ze może pozwolić sobie na co tylko chce. Będzie badał granicę swojej bezkarności tak długo, jak długo mu się na to pozwoli. W skrajnych przypadkach prowadzi to do miejsc, w których żaden z nas nie chciałby przebywać, w większości jest na tyle przystępne, że wpasowujemy to w ramy charakteru lub przypisujemy normie. Norma staje się codziennością, przez którą coś, co powinniśmy zwalczać i dyskryminować, staje się dla nas praktycznie niezauważalne.
Jeżeli więc jakiś rodzic karze dziecku posprzątać po sobie lub zawiązuje współpracę z dzieckiem, celem uprzątnięcia czegoś, nie jest to przejawem zwyrodnienia, czy też ograniczonej miłości, ale ważną lekcją, poświęconą przyczynowo-skutkowej naturze naszego świata. Dziecko, którego nie nauczymy, że skutkiem rozpoczęcia pewnych zabaw, konsekwencją podjęcia pewnych decyzji jest podjęcie za nie odpowiedzialności, nawet w tak błahej sprawie jak sprzątanie, będzie uważało, że jest na uprzywilejowanej pozycji i nie musi robić niczego, na co nie ma ochoty. Najgorsze co może je bowiem spotkać, to słowna reprymenda rodzica, który i tak – dla świętego spokoju – posprząta to, co dziecko nabrudziło, bo przecież od tego on jest. Podobne myślenie będzie mu towarzyszyło przez całe życie.

Wiele jest rzeczy produkowanych przez człowieka, lecz wśród nich piedestał od lat okupują śmierć, śmieci i zwątpienie. Wśród nich największe zagrożenie stanowią śmieci. O ile bowiem człowiek rozłoży się naturalnie, by w dość krótkim czasie zamienić się w nawóz, który użyźni glebę, o tyle dzieło rąk ludzkich potrafi rozkładać się tysiące lat, by ostatecznie nie rozłożyć się nigdy. I nawet jeśli obecnie jeszcze nie dostrzegasz tego problemu, to za chwilę lub dwie, problem zwali Ci się na głowę. Utylizacja śmieci jest niezwykle szkodliwa dla środowiska. Składowanie ich lub zakopywanie jest równie niebezpieczne, przez co nie ma rozsądnego sposobu na pozbycie się odpadów, poza zaprzestaniem ich produkcji. Zanim jednak zaczniemy się zastanawiać jak to jest w ogóle możliwe, przemyślmy zupełnie inny, równie niebezpieczny problem.

Dlaczego są ludzie, którzy sprzątają za innych ludzi?
Ludzki odpad wkomponowany w środowisko naturalne 
Wielu z was odpowie zapewne, staropolskim obyczajem, że po to śmiecę, żeby inni mieli co sprzątać, bo za to im płacą. Błąd. Płacą im za sprzątanie dlatego, że śmietnik ludzkiej osobowości zalał dziewicze łono matki natury, a ty w tym potopie grasz pierwsze skrzypce. Każdy z nas się do tego przyczynia. Śmiecimy w tak wielu momentach naszego życia, że powinno się to stać naszym symbolem – na sztandarach naszej cywilizacji powinien znajdować się kontener na odpady. Śmiecimy wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu zanieczyszczając dom, w którym mieszkamy. Tu nasuwa się ciekawa dygresja, świadcząca o prostym błędzie w dedukowaniu na temat tego co jest, a co nie jest naszym domem. Zapominamy o tym, że każdy poszczególny dom, zbudowany ręką ludzką, powstał na fundamencie jednego, prawdziwego domu nas wszystkich – naszej planety. My natomiast uważamy, że powinniśmy troszczyć się jedynie o to, co znajduje się w naszym fikcyjnym domku z kart, w którym staramy się zachować wszystko, wedle własnego porządku, dlatego sprzątamy przynajmniej dwa razy w tygodniu, śmieci wynosząc codziennie. I co z tego? Wyniesienie śmieci nie załatwia problemu, one nie znikają. Trafiają w ręce innych ludzi, którzy muszą się nimi zająć. Myślę, że to nic przyjemnego zajmować się cudzymi śmieciami, stąd nie rozumiem braku szacunku do osób, którym przydzielone zostaje akurat to zadanie. Powinniśmy ich traktować jak bohaterów, którzy uwalniają nas od wielkiego ciężaru, z którym sami z pewnością byśmy sobie nie poradzili. Nigdy sobie z tym nie radzimy, bo uważamy że jesteśmy zbyt ważni, zbyt postawni, by przejmować się tak nieistotną rzeczą, jak nasze śmieci, właściwie to nie nasze śmieci, nasze jest tylko to co miłe i przyjemne. Jesteśmy małostkowymi hipokrytami. Rozumiemy, że mało komfortowo mieszka się w domu, w którym brak jest porządku, dlatego sprzątamy, ale nie rozumiemy, że brak tożsamego porządku na świecie, może w szerszej perspektywie znacząco uprzykrzyć funkcjonowanie naszej cywilizacji.

Zaraz, zaraz, o cóż ten ambaras?
Istnieją dwa poważne zagrożenia dla funkcjonowania ludzkości, które bezpośrednio wiążą się ze zjawiskiem śmiecenia. Pierwsza grupa zagrożeń dotyczy tego co widzialne – stanu naszej cywilizacji – ogólnie zauważalny nieporządek, odpady piętrzące się na wysypiskach, coraz większa ilość śmieci wtapiających się w naturalny krajobraz, co przekłada się na obniżoną jakość życia w danym miejscu, zanieczyszczenie powietrza, wody i roślinności znajdującej się w pobliżu. Druga grupa odnosi się do tego co niewidzialne – zanieczyszczenia naszych umysłów, bałaganu wewnątrz naszych głów, skazy na globalnej świadomości. Według mnie jest to problem o wiele większej rangi, niż śmietnisko materialne, które wyhodowaliśmy. Mentalne zanieczyszczenie naszych umysłów będzie bowiem potęgowało nasze działania na każdej płaszczyźnie. Pomijając już problem śmieci, które wraz ze wzmożoną działalnością ludzi i ich konsumpcyjnym trybem życia, będą coraz szybciej produkowane i coraz trudniej będzie je utylizować, to największym zagrożeniem dla naszej cywilizacji, może okazać się błędne myślenie, zdominowane przez egotyczną chęć udowadniania wszystkim, że jako rasa, zostaliśmy wybrani, jako najlepsi. Tymczasem, jeśli nic się nie zmieni, upadniemy jako najgłupsi, a śmieci są tego najlepszym dowodem, bo skoro nie potrafimy poradzić sobie z własnymi odpadkami(skutkiem ubocznym własnej egzystencji), to niby dlaczego mamy poradzić sobie z czymkolwiek innym? W dłuższej perspektywie, przy założeniu, że nasze myślenie nie ulegnie zmianie, nie ma na to najmniejszych szans.

Śmieciowe zwyczaje
Najbardziej zaskakujący jest fakt, iż jako jednostki śmiecimy głównie przez własną głupotę i nieświadomość. Nie ma w tym wyższej przyczyny, ani głębszego sensu. Zanieczyszczamy nasz dom tak po prostu, bez powodu, a najintensywniej objawia się to w trakcie naszego czasu wolnego, w którym bawimy się lub wypoczywamy. Po raz kolejny, najbardziej cierpi na tym natura i poszczególne jej elementy, a coraz częściej zanieczyszczamy już nawet swoje najbliższe otoczenie.
Przykładem dla tego niech będą wszelkiego rodzaju miejscowości wypoczynkowe, w których ludzie w kilka dni są w stanie wyprodukować takie ilości odpadów, które w normalnym trybie, powinni wytworzyć w ciągu kilku tygodni. Ostatnim, bardzo dobrym przykładem ludzkiego śmietniska, jest hucznie obchodzony sylwester, będący umownym końcem starego roku i początkiem nowego. W jedną noc, na całym świecie pojawiają się niezliczone ilości, wszelakiego rodzaju odpadów, które wręcz zalewają domy i ulice miast. Gawiedź świętuje, a następnego dnia okazuje się, że jeszcze daleko jej do małp. „I tylko dobrze, że w tym roku poszło się nabrudzić u kogoś, przynajmniej u siebie sprzątać później nie trzeba.”

Na sam koniec pragnę odnieść się do najbardziej obrzydliwego aspektu mojej śmieciowej dywagacji. Problem dotyczy ludzi, którzy grzebią w śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia. Nie, nie martwię się o tych ludzi – oni sobie poradzą, radzili sobie już w tylu trudnych sytuacjach. Głowię się natomiast nad losem tych, którzy to jedzenie wyrzucają. Przyjdą czasy, w których odebrane zostanie im to, czego docenić nie potrafili. Prędzej lub później – stanie się.

„Nie pokochaliśmy Ziemi, choć daje bezcenny tlen nam. Każdy kolejny wdech, może być tylko snem nam.” - to słowa utworu „Gniew” wałbrzyskiego rapera Szada, który odniósł się do pozycji człowieka w ówczesnym świecie – jego egotycznej mani stawiania siebie ponad innymi, bezdusznej walki i błędnej interpretacji największych wartości życia. Ziemia to matka, bez której nie pójdziemy dalej. Jeżeli ona zginie, my zginiemy razem z nią. Co nam zostanie po pięknie uprzątniętych mieszkaniach, wystawnych domach i ociekających złotem apartamentach w momencie, w którym nasza własna matka nie będzie w stanie nas już ochronić lub po prostu się od nas odwróci, a los przybędzie by wyrównać rachunek? Gdybyśmy z podobnie chorobliwą troską, z jaką dbamy o wizerunek własny i najbliższego otoczenia, zadbali raz na jakiś czas o stan naszego wspólnego domu , to większość naszych problemów nawet by nie zaistniała, a tymczasem nasza cywilizacja chwieje się jak kolos oparty na zapałkach, a wydawałoby się najmniej istotny problem, może być kolejnym gwoździem do przysłowiowej trumny, w której nie będzie ani mnie, ani ciebie, mimo iż każdy z nas po trochu jest w niej. Każdy z nas przybije swój własny gwóźdź do trumny, w której spocznie ludzkość.


Dla wielu z nas problem śmieci wydaje się błahostką, czymś mało istotnym, czymś co w gruncie rzeczy nie powinno nas obchodzić. Niestety jest zupełnie inaczej. Zdrowo funkcjonujące społeczeństwo nie może unikać odpowiedzialności za swoje błędy. My sami nie możemy pozostawać obojętni na problem śmiecenia. Pamiętajmy o tym, pilnujmy siebie samych i zwracajmy uwagę znajomym. Niech każdy postawi pierwszy, mały kroczek.

czwartek, 24 grudnia 2015

Posiadanie zwierzęcia nie może równać się niewolnictwu

Spostrzegłem, jakiś czas temu, pewną panią, która, będąc na spacerze ze swoim czworonożnym pupilem, w ramach czasu przeznaczonego na zabawę ze zwierzęciem, po prostu ciągnęła go za sobą na smyczy, podciągając go co chwilę z impetem, tak by szedł możliwie najbliżej jej. Ta scena nasuwa na myśl jedno pytanie: Czy posiadanie zwierzęcia to jawne i legalne niewolnictwo?

Odpowiedź jest oczywista. Wiele historii, z różnych dziedzin życia, udowadnia nam, że to, co jest zakazane w jednym przypadku, może być całkowicie legalne w innym.

Dzieje się tak, ponieważ nie dostrzegamy, że pozornie różne od siebie przejawy ludzkiej egzystencji, mają ten sam schemat, a co za tym idzie – wspólne źródło. I tak jest w przypadku posiadania i niewolnictwa. Zarówno jedno, jak i drugie zjawisko jest efektem przekonania o tym, że mam prawo stawiać swoje istnienie wyżej niż inne. To się kłóci z wszelkimi przejawami domniemanej moralności i równości jaką obdarzyło nas życie. Z moralnego punktu widzenia pani, którą spostrzegłem, nie różni się niczym od osób, które nabywały, lub nabywają niewolników. Pójdźmy krok dalej. 
Jeżeli posiadane przez nas zwierzę spłodzi potomstwo, którego my jesteśmy prawnymi właścicielami i jako takowi zdecydujemy o jego oddaniu lub sprzedaży innej osobie, to moralnie możemy stanąć ramię w ramię z handlarzami ludźmi. Teoretycznie nadal, jak cywilizowani ludzie, którzy kochają zwierzęta, wychodzimy ze swoim czworonogiem na spacer.

Tak drastyczny problem oczywiście nie dotyczy wszystkich. Nie każdy, kto posiada zwierze, nabył je z głupoty. Jest bardzo wiele przypadków, w których zwierzęciu naprawdę jest lepiej, będąc w ludzkiej niewoli. Ważne jest, żeby ta niewola w żaden sposób nie przypominała tego, z czego się wywodzi. Czyńmy więc, jeśli już decydujemy się na posiadanie zwierzęcia, jak najlepiej dla naszego przyjaciela czworonoga.

środa, 18 listopada 2015

INACZEJ NIŻ ZWYKLE - ZIELONY I PURPUROWY KALAFIOR

Dominującą odmianą roślinnego mutanta, jakim określany bywa kalafior, jest ta o białym kolorze róży, będącej skupieniem mięsistych pędów kwiatowych. Dominacja jest jednak czymś nie do końca pożądanym w naturze, więc i warto przynajmniej raz na jakiś czas z niej zrezygnować. Tak dla odmiany.

Roślinny mutant
Skąd się wzięło to określenie? Zacznijmy od tego, iż kalafior jest rośliną, która nie występuje w stanie naturalnym. Czy występował kiedykolwiek? Prawdopodobnie nie. Z racji swego hodowlanego pochodzenia, może być wytworem genetycznej mutacji lub krzyżówki jednej z dwóch lub obu roślin: kapusty głowiastej i brokuła.




Właściwości kalafiora
Jest jednym z najbardziej wartościowych warzyw, lekkostrawny i niskokaloryczny, wzmacnia odporność i oczyszcza krew. Ze względu na zawartość sulforafanu posiada właściwości zwalczające i przeciwdziałające powstawaniu nowotworów. Regularne spożywanie tej rośliny wzmacnia nerki oraz pracę układu trawiennego i krążenia. Jest bogatym źródłem witaminy C, ponadto zawiera w sobie witaminy A, B, PP i K, wapń, żelazo, cynk, fluor, sód, magnez oraz potas. Wpływa na pobudzanie pracy naszego mózgu, powodując rozwijanie funkcji poznawczych. Pozytywnie wpływa na wątrobę. Chroni przed reumatyzmem. Kalafior posiada właściwości bakteriobójcze i antywirusowe, przez co przeciwdziała powstawaniu wrzodów.

Purpura i fraktal
O ile purpurowy kalafior, od swojego białego kuzyna, różni się jedynie kolorem róży i nieco ciemniejszą barwą liści, to kalafior zielony przykuwa uwagę już nie tylko z tego względu, ale także przez pryzmat swego wyjątkowego wyglądu, który(o zgrozo!) niektórzy porównują do małych choineczek, podczas gdy właściwym określeniem i skojarzeniem w tym przypadku powinny być.. fraktale, czyli obiekty nieściśle określane mianem samo-podobnych i nieskończenie subtelnych, o nietrywialnej strukturze. Podobne fraktale występują w naczyniach krwionośnych, płatkach śniegu, kwiatach, a nawet w różnego rodzaju formacjach skalnych. Amerykański dziennikarz i autor książek, traktujących o rozwoju nauki i technologii, określił fraktale, jako sposób widzenia nieskończoności okiem duszy. Takie rzeczy. Nieskończoność zamknięta w kalafiorze.
 

poniedziałek, 16 listopada 2015

COSTASIELLA KUROSHIMAE, CZYLI NATURA PONAD SCHEMATAMI

Człowiek, w wyniku serii nieszczęśliwych wypadków, tak uwarunkował swój umysł, aby ten stawiał ograniczenia, nauczył się pewnego schematu życia, poza którym tego życia już dostrzegać nie potrafi. Dziwi to tym bardziej, iż człowiek, jako twór naturalny, zachowywać winien wszelkie przejawy naturalności, a więc i owe ograniczenia odrzucać, a przynajmniej samemu ich nie tworzyć.

Dowodem na to, iż natura odbiega daleko od jakichkolwiek schematów i ograniczeń jest tytułowy costasiella kuroshimae, nazywany również liścio-owoco-ślimakiem - istota, której nie można skatalogować w znany dotąd sposób, a która uciera nosa zagorzałym fanatykom idei "wiem już wszystko".

To niewielkich rozmiarów stworzenie(dorasta zaledwie do 5mm długości), nazywane również skrzydlatą owcą lub liściastą owcą, należy do jednego z niewielu gatunków zwierząt zdolnych do przeprowadzenia fotosyntezy. Możliwość ta wiążę się ściśle ze sposobem odżywiania ślimaka, który żywiąc się algami, nie trawi ich całkowicie, asymilując zawarte w nich chloroplasty, odpowiedzialne właśnie za proces fotosyntezy. Dzięki temu pobiera on energię ze światła słonecznego, zamieniając ją w cukier oraz tlen, niezbędny do jego przeżycia. Taki sposób odżywiania pozwala zwierzęciu również na kilkumiesięczne posty.


Niestety nie posiadam autorskiego zdjęcia tego wspaniałego stworzenia, więc dla właściwej wizualizacji jego wyglądu, odsyłam do innej części przestrzeni, gdzie podejrzeć można jak owa wspaniałość się manifestuje: 

 

piątek, 13 listopada 2015

CZYM JEST CZŁOWIEK?

Od wieków wszelkiej maści uczeni, myśliciele i naukowcy starali się zaspokoić swoją ciekawość dotyczącą ludzkiego pochodzenia oraz celu jego egzystencji na tej planecie. Pytanie: 'Kim jestem?' krążyło w głowach wielu, pobudzając umysł do kontemplacji nad samym sobą oraz istotą życia. Dzisiaj mało kto 'zaprząta' sobie tym głowę. W tych przedziwnych czasach już nikt nie zastanawia się nad tym kim jest, pragnąc jedynie zaspokoić swoją prywatną lawinę potrzeb. Większość pozostałaby niewzruszona nawet w obliczu rewelacyjnych odkryć, mających całkowicie zmienić nasze postrzeganie. Żyliby dalej w złudnym przekonaniu, że być człowiekiem, to znaczy jedynie być człowiekiem.
Skąd we mnie tak iście filozoficzne rozmysły? Przeczytałem ostatnio artykuł, który z jednej strony wzbudził we mnie zaskoczenie, z drugiej zaś utwierdził w przekonaniu, iż życie należy postrzegać z punktu widzenia Sokratesa, wiem, że nic nie wiem. Tylko z takiej perspektywy możemy właściwie doświadczać życia i naszego człowieczeństwa, bez złudnej otoczki, fałszywie przypiętej przez nasz umysł. Ale o czym właściwie mowa? O naturze ludzkiej istoty, tym razem jednak z biologicznego punktu widzenia.

Człowiek - kolonia bakterii na dwóch nogach
Powyższe słowa padły z ust Jeorena Raes z Flamandzkiego Instytutu Biotechnologicznego w Belgii, który na podstawie badań stwierdził, że człowiek nie jest niczym innym, jak właśnie kolonią bakterii na dwóch nogach. Raes należy do grupy naukowców, którzy sądzą, że człowiek jest tzw. holobiontem, chimerą powstałą poprzez połączenie wielu organizmów, bez których nie mógłby funkcjonować samodzielnie. Jak udowadniają swoją tezę? Prowadzone przez nich badania wykazały, że zarówno wewnątrz, jak i zewnątrz naszego organizmu żyje sto bilionów mikrobów. Oznacza to, że wewnątrz nas, ich komórek jest 2,5-krotnie więcej, niż naszych własnych. Ponadto spełniają one ponoć blisko 15 000 różnych funkcji w naszym organizmie, odpowiadając m.in. za trzecią część produktów przemiany materii znajdującej się w ludzkiej krwi, zabijając bakterie, wytwarzając witaminy i wzmacniając układ odpornościowy.

Wpływ bakterii na nasze życie
Okazuje się, że bakterie, które obok wirusów, zaliczane są do najprostszych organizmów żywych, mogą wpływać na obszary mózgu odpowiedzialne za przetwarzanie emocji. Wszystko to, przez produkowane przez nie substancje, będące neuroprzekaźnikami, w związku z czym bakterie mogą stanowić pośrednią przyczynę depresji, a nawet autyzmu. Kolejnym negatywnym skutkiem współistnienia z bakteriami jest ich wpływ na problemy z nadmierną masą. Nadal uważam, że największym winowajcą jest w tym przypadku nasze lenistwo, jednak skład flory bakteryjnej może powodować, że jedna osoba (otyła), z tej samej porcji pokarmu, uzyska więcej kalorii niż inna (szczupła).

Ogół mikroorganizmów, które znajdują się na ludzkim ciele, nazywany mikrobiomem, jest niezwykle zadziwiający, gdyż naukowcy prognozują, iż w przyszłości, na jego podstawie będzie można nas identyfikować, tak jak to czyni się teraz za pomocą odcisków palców oraz kodu DNA.

Odkrycie bilionów bakterii, żyjących w ramach mojego 'ja', mogłoby praktycznie nie zmienić niczego, ale warto się przy tej okazji zastanowić, czy aby nasze pojęcie życia nie wyszło już dawno z użytku i czy nie wypadałoby spokornieć i w końcu zacząć się czegoś uczyć. 

Natura ludzka jest o wiele bardziej skomplikowana niż nam się wydaje, a my sami jesteśmy wspaniałymi przejawami życia, stworzonymi w ramach większego 'przedsięwzięcia'. Tak jak my stanowimy jedną nieskończoną część planety, tak i sami składamy się z nieskończenie wielkiej liczby organizmów, które składają się na coś większego, co zwykliśmy nazywać człowiekiem. Jesteśmy życiem, tworzymy życie i życie jest w nas. 


środa, 4 listopada 2015

A cóż to? - Pleśniowe wzory

Zdumiałem się ogromnie dzisiejszego popołudnia, kiedy to ujrzałem pozostawiony przezeń, już kilkanaście dni temu, wywar z liści drzewa Ilex Guayusa, który miał napoić me wnętrze, a stał się obiektem mych obserwacji, interesując me oko i pobudzając wyobraźnię. 

Cóż tak niezwykłego kryło się w tym wywarze? Otóż w niezwykłości swej to jest najdziwniejsze, iż rzecz się rozeszła o pospolitą pleśń, która tylko z pozoru okazała się być pospolita. Kto bowiem widział pleśń układającą się w określone kształty, tworzącą żywy obraz. 

Na poniższych fotografiach przedstawiam Wam to, co sam zobaczyłem, odsłaniając pokrywę słoika, w którym znajdował się napar z liści  Ilex Guayusa i pozostawiam Was z rozważaniami dotyczącymi przyczyn owego zachowania pleśni.