piątek, 7 sierpnia 2015

Tu, gdzie kończy się "ja" i " nie ja"

I wyśniłem sobie krainę, gdzie kończy się "ja" i "nie ja", tu gdzie wszystko i wszyscy, są częścią wieczności.
Życie w mieście zamieniło nas w posępnych, podstępnych i aroganckich, zabierając nam w sposób bezczelny radość istnienia, która tak bliska jest naszemu sercu. Odseparowanie się od natury, pociągnęło za sobą kolosalne zmiany i wynaturzenia, które dziś zwykliśmy nazywać rozwojem, ambicjami lub po prostu cywilizowanym światem. Ludzie nie rozumieją znaczenia słów, które wypowiadają. Niestety, świat poszedł w dziwnym kierunku, choruje, a ludzie, którzy do tego doprowadzili, wmawiają nam i sobie samym, że tak jak jest, jest dobrze. Jesteś trybem wielkiej machiny, nie masz myśleć, masz wykonywać ich polecenia. "Chcą Twoich mięśni i godzin. A to, kim jesteś? Bądź poważny (...) kogo to obchodzi." Jeżeli pasuje Ci cywilizacja rywalizacji, żeby nie powiedzieć cywilizacja diabła, poddaj się. Tymczasem ja uciekam. Mimo, iż miotam się jak ryba w sieci, nie chcę napędzać tej lawiny nieszczęść.

Uciekam do byle gdzie, byle tylko znaleźć spokój, w tyle mam gadki proroków, mylę się na własny sposób. Kiedy mogę uciekam w dzicz, do lasu, w góry, na wieś - do domu. Od zawsze czułem się dobrze w takim otoczeniu, od zawsze czując, że życie w mieście oddala mnie od źródła. Źródła mojego istnienia. Istnienia, które nie jest odizolowanym od wszystkiego w okół, ale istnienia, które jest jedną częścią nieskończonej układanki wszechżycia, którego nie jesteśmy w stanie pojąć z poziomu ludzkiego umysłu, a które ludzki umysł ograniczył do normatywnego postrzegania rzeczywistości, narzuconej nam, globalnej drogi rozumowania. 
Natura roztacza w okół mnie poczucie wyjątkowości, wielkości i boskości tego, co mogę doświadczać. Doświadczam po swojemu, bez uprzedzeń, bez pogardy. Wszyscy równi, bo wszyscy tacy sami. Każdy z nas jest przejawem tej samej siły budującej życie. To że wyglądamy inaczej i manifestujemy się w inny sposób, nie znaczy, że jesteśmy tak bardzo różni, jak nam się wydaje, więc kiedy krzywdzimy jakąś część wszechżycia, krzywdzimy samych siebie. Natura jest naszym domem i dopóki tego nie zrozumiemy, dopóty będziemy się tułać i nic, ani nikt nie namówi nas, do powrotu do domu. Musimy zrozumieć pewne rzeczy, jak ten syn marnotrawny i dopiero wtedy odzyskamy to, co utraciliśmy dawno temu. 

Z podobnych względów, choć wydaje mi się, że mniej świadomie, coraz więcej ludzi decyduje się na przenosiny na wieś. Kiedy byłem dzieckiem obserwowałem zgoła odmienne zjawisko, w ramach którego ludzie wyjeżdżali "za lepszym życiem" do miasta. Teraz wracają z powrotem na wieś, niestety razem ze sobą wprowadzając tam swoje, nabyte w mieście nawyki. Natomiast Ci, którzy zdecydowali się nigdy wsi nie opuszczać, nadal żyją szczęśliwie. Czasem z dnia na dzień, czasem mniej ambitnie, ale kto powiedział, że to złe? Ważne, żeby czuć się dobrze. 

"Nie rozwijam się w tempie społeczeństwa, bo straciłbym istotę mego człowieczeństwa - wolność."

W ramach kontynuacji, dla tych, którzy miewają podobne rozterki, polecam Eckhart Tolle - Natura.

Cytaty powyżej, zaczerpnięte zostały z utworu Bisz - Wilk chodnikowy.




poniedziałek, 6 lipca 2015

CZARNE I CZERWONE, ZDROWE I SMACZNE

Natura obdarowuje nas codziennie niezwykle szeroką gamą kolorów, smaków, zapachów i niezwykłych właściwości, zamykając różnorodne możliwości w dwóch pozornie podobnych owocach, składających się na jedną odmianę lub gatunek rośliny. Określone jednym imieniem oferują dwa różne "zestawy życia", z których możemy skorzystać.

Podobnie jest w przypadku tak ulubionej i powszechnej w naszym kraju porzeczki (W ramach ciekawostki przypomnę, że agrest to również porzeczka), która już coraz śmielej dojrzewa w naszych ogrodach i na naszych działkach.

Czerwona porzeczka
Zawiera duże ilości witaminy A, C i E, żelaza, potasu, selenu, pektyn, które usuwając cholesterol zapobiegają miażdżycy, oraz kwasów – bursztynowego, jabłkowego i askorbinowego. Mocną stroną owocu jest zawartość przeciwutleniaczy, które wspomagają dietę antynowotworową. Ponadto wpływa on na poprawę apetytu, zwiększoną przyswajalność składników odżywczych, przeczyszcza i wzmacnia organizm. Zawiera w sobie kumaryny, związki organiczne, które zmniejszają krzepliwość krwi, zapobiegają atakom serca i udarom mózgu. Zwiększone spożycie czerwonej porzeczki zaleca się cukrzykom, osobom starszym oraz tym, cierpiącym na notoryczne napady zmęczenia i senności.

Czerwony sok
Nektar ze świeżych owoców działa moczopędnie, likwiduje zaparcia. Wzmacnia mięśnie i przyspiesza ich regenerację, przez co znajdzie swoje zastosowanie w uzupełnianiu minerałów po treningu lub zwiększonym wysiłku. Wspomaga produkcję krwi. Obniża temperaturę i przeciwdziała nawrotom stanów gorączkowych. Działa przeciwzapalnie i napotnie. Skutecznie wspomaga leczenie kamicy nerkowej.

Czarna porzeczka
Wraz ze zmianą kolorystyki, zapachu i smaku przychodzi czas na nieco inny skład i właściwości. I tak, czarna porzeczka zawiera w sobie, poza witaminą A,C i E, również duże pokłady witamin z grupy B oraz witaminy K i P, karotenoidów, fosforu, żelaza i potasu. Świeże, czarne owoce rozszerzają naczynia krwionośne, regulują ciśnienie i oczyszczają krew i regulują przemianę materii. Wzmacniają ogólną odporność organizmu, obniżają poziom glukozy we krwi, łagodzą skutki choroby popromiennej, niedokrwistości i miażdżycy. Usprawniają funkcjonowanie kory nadnerczy. Czarna porzeczka stanowi ważny element w profilaktyce chorób, wpływa również na ogólną poprawę samopoczucia, likwidując skutki zmęczenia i otępienia.

Czarny sok
Świeżo wyciśnięty sok z czarnej porzeczki łagodząco wpływa na podrażnienia błony śluzowej żołądka, przeciwdziała wrzodom żołądka i chorobom jelit.




Nie zapominaj
Czerwona i czarna, to nie jedyne przedstawicielki swojego gatunku (wspomnieć wystarczy chociażby o jej białej, lub jak kto woli, żółtej siostrze), ale przez wzgląd na swoją powszechność, zostały jego reprezentantkami. Nie zapominajmy również o tym, że roślina to nie tylko owoc, więc możemy również wykorzystać zieloną jej część, liście, do przygotowania zdrowotnych herbat i naparów.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

INACZEJ NIŻ ZWYKLE - ZŁOTE KIWI

Na rynku spożywczym w Polsce pojawił się na nowo owoc, który ze względu na większą popularność swojego zielonego kuzyna, budzi w nas dużą dozę ciekawości, przełamując po raz kolejny nasze przeświadczenie o tym, że wszystko jest takie, jakie myślimy, że jest. Komu bowiem owoc kiwi nie kojarzy się z kolorem zielonym?

Rodem z Nowej Zelandii
Żółte kiwi, podobnie jak czerwone banany, staje się więc powodem żywieniowego szoku, który musimy szybko przetrawić. Owoc wyróżnia mniejsza ilość włosków na skórze, przez co łatwiej jest je spożyć w całości, a także wydłużony kształt i specyficzne zakończenie. W środku kryje natomiast zupełnie inne wnętrze, które pociąga za sobą również zmianę smaku. Jest słodsze. Przypomina ponoć połączenie banana z truskawką, mi jednak bardziej kojarzy się z agrestem. Pochodzi z Nowej Zelandii, gdzie po raz pierwszy wyhodowano je w latach 70 ubiegłego wieku.

Jeden owoc, wiele możliwości
Posiada podobne właściwości jak zielona odmiana aktinidii, nazywana również chińskim agrestem. Jedna sztuka dostarcza nam dziennego zapotrzebowania na witaminę C. Ponadto zawiera w sobie witaminę B i E, błonnik oraz minerały: potas, cynk i sód. Spożywanie kiwi wzmacnia odporność organizmu, wspomaga leczenie infekcji oraz profilaktykę antynowotworową i antymiażdżycową. Korzystnie wpływa na pracę serca i układu krążenia, chroni przed gwałtownym spadkiem poziomu cukru we krwi, reguluje jej ciśnienie. Ułatwia regenerację uszkodzonych komórek, odżywczo wpływa na skórę, likwiduje zmarszczki. Wzmacnia oczy. Skutecznie obniża ilość cholesterolu, wspomaga odchudzanie, normując przy tym procesy trawienne. W pestkach owocu znajdują się dodatkowo kwasy Omega 3, które pozytywnie działają na pracę mózgu oraz procesy odpowiedzialne za przyswajanie wiedzy. Wyjątkowym elementem układanki tworzącej kiwi jest serotonina, nazywana inaczej hormonem szczęścia, której spożywanie może korzystnie wpływać na stan naszego umysłu, podnosić poziom żywotności organizmu oraz jego energii. To wszystko natura schowała w niewielkim owocu, którym my możemy naładować swoje wewnętrzne baterie życia.


Poza złotą odmianą można spotkać również kiwi o miąższu koloru czerwonego, czerwono – żółtego oraz mini kiwi.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

SUPER OWOC - JAGODA KAMCZACKA

Jest rośliną długowieczną, najszybciej owocującą i dojrzewającą w naturalnych warunkach, w naszym klimacie, wyprzedzając tym samym nawet truskawki. Kryjące się pod nazwą jagody kamczackiej dwie odmiany wiciokrzewu sinego to rośliny o niezwykle niewielkich wymaganiach i olbrzymich wartościach odżywczych.

Pochodzą z terenów Azji, gdzie od wieków cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, ze względu na swój bogaty skład oraz lecznicze właściwości. Krzewy tej rośliny są bardzo wytrzymałe na zmienne warunki pogodowe, suszę, mróz i wilgoć. W zależności od nasłonecznienia miejsca, w którym rośnie jagoda, smak jej owoców zmienia się od słodkiego, do bardziej cierpkiego, w przypadku gdy uprawiana jest w miejscu przyciemnionym. Chcąc uprawiać wiciokrzew, najlepiej zdecydować się na wsadzenie dwóch odmian obok siebie, ma to korzystny wpływ na rozwój i zapylanie rośliny. Dobrze pielęgnowana jagoda kamczacka może owocować corocznie, nawet przez kilkadziesiąt lat. Zaliczane są do grona super owoców, roślin docenianych ze względu na swoje silne właściwości przeciwutleniające. Wiciokrzew jest bogatym "nośnikiem" witaminy A i C, miedzi, żelaza i jodu. Ponadto zawiera w sobie pektyny, kwasy organiczne oraz biologicznie aktywne substancje, wśród nich flawonoidy i antocyjany, które przeciwdziałają powstawaniu nowotworów oraz znacząco łagodzą skutki szkodliwej chemioterapii.

Możliwości super owocu
Jagoda kamczacka przejawia pozytywne działanie zdrowotne, które może być wykorzystywane zarówno zapobiegawczo jak i leczniczo, w ramach medycyny naturalnej. Zawarte w roślinie związki fenolowe, posiadają właściwości przeciwzapalne, zapobiegające chorobom metabolicznym. Substancje te dodatkowo przywracają równowagę mikroflory jelitowej. Spożywanie owocu pozwala obniżyć ryzyko chorób serca i miażdżycy, zmniejszyć poziom ciśnienia krwi, przez co ułatwi nam to walkę z nadciśnieniem. Dzięki właściwościom odtruwającym, antywirusowym i antybakteryjnym, wiciokrzew wspomaga profilaktykę chorób jamy ustnej. Pozytywnie wpływa na wzrok, ułatwia leczenie zapalenia oczu, zmniejsza kruchość naczyń włosowatych, polepsza przepuszczalność śródbłonka, przez co normalizuje dolegliwości wzroku, poprawia adaptację oka do widzenia po zapadnięciu zmroku. Zapobiega zakażeniom układu moczowego. Tworzy skuteczną barierę ochronną przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym, powodującym uszkodzenia skóry, przyśpieszenie starzenia i mutacje DNA. Przeciwdziała wylewom wewnętrznym i podskórnym, wykazuje ogólne właściwości wzmacniające i antyseptyczne, reguluje zmęczenie i podnosi ogólny poziom energii w organizmie. Owoce jagody kamczackiej są również, coraz częściej wykorzystywane jako naturalny barwnik w przemyśle spożywczym.


Poza owocami rośliny, możemy również wykorzystać jej wysuszone kwiaty, z których możemy wykonać leczniczy napar, skutecznie wspomagający nas w walce z przeziębieniem, grypą i zapaleniem gardła, który hamuje dodatkowo rozwój bakterii i wirusów w jamie ustnej. 

środa, 10 czerwca 2015

MELONOWE ZDROWIE

Pochodzą z terenów Afryki i Azji, uprawiane już od czasów starożytnych, w niektórych kulturach traktowane jako obiekty kultu. Posiadają niezwykłe właściwości, a ich nazwa, pochodząca od greckiego słowa melopepon, oznacza "miękkie jabłko". Dziś przyjrzymy się możliwościom dwóch przedstawicieli tego gatunku – melona kantalupa oraz papai.

Melon kantalupa
Jest owocem, który w 90% składa się z wody, którą uzupełniają witaminy A i C, błonnik, który reguluje procesy trawienne oraz potas, pozytywnie wpływający na gospodarkę wodną organizmu, obniża ciśnienie krwi oraz usprawnia funkcjonowanie układu nerwowego. Melony o pomarańczowym kolorze zawierają dodatkowo porcję beta-karotenu, który z kolei wpływa ochronnie na serce, przeciwdziałając również nowotworom. Owoc działa oczyszczająco i moczopędnie, stosowany bywa także jako środek przeciwgorączkowy. Zaleca się zwiększone spożycie
melonów w trakcie rekonwalescencji po przebytej chorobie lub nieszczęśliwym zdarzeniu. Są one ponoć idealnym rozwiązaniem na stres i zmęczenie, poprawiają samopoczucie, korzystnie wpływają na stan skóry, ułatwiają zasypianie i poprawiają jakość snu. Sok z melona nawilża suchą skórę, łagodzi podrażnienia i stany zapalne skóry. Chłodzi i pozostawia uczucie świeżości.

Słodkie melony, ze względu na wysoką zawartość cukrów, nie są wskazane dla osób chorujących na cukrzycę. Powinni oni wybierać melony gorzkie.


Papaja
Określana fachowo melonowcem właściwym, a potocznie owocem aniołów, jest niezwykłą, egzotyczną rośliną, której spożycie może zmniejszyć ryzyko pojawienia się chorób serca, cukrzycy, przeciwdziała nowotworom (nazywana bywa najlepszym i najtańszym lekarstwem na raka), reguluje trawienie i obniża ciśnienie krwi. Papaja zawiera kwas foliowy, witaminy A, B, E, K, magnez, miedź, karoten, luteinę, zeaksantynę, wapń, potas oraz likopen, będący silnym przeciwutleniaczem. Regularne spożywanie papai podnosi poziom energii życiowej organizmu, przeciwdziała otyłości, pozytywnie wpływa na skórę, włosy i paznokcie. Zmniejsza ryzyko zachorowania na astmę. Obniża poziom złego cholesterolu we krwi. Wspomaga proces jej krzepnięcia. Regulują pracę układu krwionośnego. Zeaksantyna zapewnia ochronę naszym oczom, filtruje szkodliwe promienie słoneczne i zapobiega chorobom.

Nasiona papai
Niezwykle istotnym elementem całości, w przypadku papai, są jej pestki, którymi skutecznie możemy bronić się przed wszelakimi pasożytami, również tymi, zamieszkującymi nasze przewody pokarmowe. Dodatkowo zawierają enzymy ułatwiające pozbycie się niestrawionych białek. Korzystnie wpływają na stan naszej wątroby i oczyszczają ją z toksyn. Posiadają właściwości antybakteryjne i antyzapalne. Można je stosować w przypadku zapalenia jelit, wrzodów żołądka lub zatrucia pokarmowego. 

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Gdynia Orłowo. W 2012 roku z nadmorskiego klifu zrzucono, zagrażający bezpieczeństwu ludzi, bunkier  z czasów II Wojny Światowej, który dziś obok funkcji falochronu, stanowi ponoć atrakcję turystyczną. 

W roku 2014 jeden z trójmiejskich artystów wykonał na nim napis, który dziś już nieco zniszczony, w towarzystwie szeroko uśmiechającego się ślimaka, nasuwa na myśl pytanie o zasadność podejmowanych przez ludzkość działań.

Obok napisu LOOK WHERE IS YOUR EMPIRE TODAY wykonano również, mało widoczne już sylwetki żołnierzy oraz kolczasty drut.

poniedziałek, 25 maja 2015

ZMIENIAMY NAWYKI: PODUSZKA Z KASZY GRYCZANEJ


Na pierwszy rzut oka wygląda na zwykłą poduszkę. Jaśka napakowanego pierzem, owczą wełną, gąbką lub jakimś innym wynalazkiem. Bynajmniej. Jest to niezwykle ciekawa, ze względu na swą prostotę oraz funkcjonalność, alternatywa dla standardowych poduszek. W czym tkwi sekret? Jak to zazwyczaj bywa, różnica jest tam, gdzie jej na pierwszy rzut oka nie widać. Otóż we wnętrzu tejże poduszki, zamiast wymienionych wyżej produktów, znajdują się łupiny kaszy gryczanej. Jest to rozwiązanie o wiele zdrowsze, wygodniejsze, którego wykonania możemy podjąć się na własną rękę.



NA RATUNEK WĄTROBIE – OSTROPEST PLAMISTY

W dzisiejszych czasach mało kto zwraca uwagę na to, co wprowadza do swojego organizmu. Śmieciowe jedzenie, którego z pewnością nadużywamy oraz rosnące spożycie alkoholu przyczynia się do tego, że coraz więcej osób skarży się na problemy z wątrobą. Duża część z nich szuka ratunku w różnego rodzaju środkach przeciwbólowych, dostępnych na rynku. Nie jest jednak rozsądnym jedną toksynę przepychać inną.

Korzystniejszym i efektywniejszym sposobem, przeciwdziałania schorzeniom wątroby, będzie zwrócenie się po lekarstwo do matki natury. Tym razem tym lekarstwem okazuje się być ostropest plamisty – roślina, którą większość z nas zna, kojarzy, jednak nie zdaje sobie sprawy z ich leczniczych właściwości.

Ostropest jest jednym z najskuteczniejszych i najczęściej stosowanych, w medycynie naturalnej, ziołowym środkiem na wątrobę. Wszystko dzięki zawartej w nim sylimarynie. Jest to kompleks zawierający pochodne flawonoidów, pochodzenia roślinnego, które posiadają działanie lecznicze (przeciwzapalne, antyoksydacyjne, rozkurczowe, detoksykujące, żółciotwórcze i żółciopędne), regenerujące strukturę błon komórkowych oraz ochronne. Jej działanie jest na tyle wyjątkowe, że potrafi zniwelować nawet skutki zatrucia śmiertelną dawką toksyn, zawartych w muchomorze sromotnikowym.

Ostropest plamisty jest ważnym elementem profilaktyki i terapii chorób wątroby – marskości, przewlekłych stanów zapalnych, wirusowego zapalenia oraz zwyrodnienia tłuszczowego wątroby. Jego działanie hamuje podziały komórek nowotworowych, zapobiega marskości wątroby oraz wytrącaniu się złogów i kamieni żółciowych. Stosować go można przy niestrawnościach, krwawieniach wewnętrznych oraz hemoroidach. Ponadto działa ochronnie i regenerująco na pracę nerek, zwiększa wydzielanie soku trawiennego, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych.

Niesamowitym właściwościom ostropestu uważnie przyjrzeć powinny się szczególnie osoby, które nadużywają alkoholu, leków, antybiotyków lub narkotyków, posiadają niezrównoważoną i przetworzoną dietę, zatruły się grzybami, cierpiące na cukrzycę lub decydujące się (będące w trakcie) na zabieg chemioterapii.

Ostropest można spożywać na kilka sposobów. Jednym z nich jest wywar przygotowany z nasion owocu, które parzymy podobnie jak to robimy ze wszystkimi innymi ziołami. Można go również zmielić i posypywać nim każdą przygotowywany przez nas pokarm. Z racji dość uniwersalnego smaku, pasuje on do wszystkiego. Sposobem, który najbardziej przypadł mi do gustu jest jednak łuskanie. Podobnie jak w przypadku słonecznika. Nie polecam go jednak osobom cierpiącym na brak cierpliwości.

czwartek, 21 maja 2015

Pozostając pod wrażeniem ostatnich warsztatów dotyczących zdrowych past do kanapek, postanowiłem nieco zamieszać w uzyskanych przepisach i zaskoczyć sam siebie śniadaniowym wynalazkiem, który uwieczniony został na zdjęciu powyżej. W skład pasty weszły tym razem pestki dyni, nać pietruszki, koper, kapusta kiszona, czosnek niedźwiedzi, orzechy włoskie i ziemne oraz olej nierafinowany.

wtorek, 5 maja 2015

WARSZTATY ŻYWIENIOWE - ZDROWE PASTY DO CHLEBA

W dniu 2 maja, w ramach Gdańskiego Bazaru Natury, odbyły się kolejne warsztaty żywieniowe. Tym razem, uczestnicy spotkania z Januszem Arraszem dowiedzieli się jak w szybki i niezwykle prosty sposób przyrządzić zdrowe pasty do chleba.

Mimo długiego weekendu majowego, do Hali Olivia dotarła spora grupa dzieci, które wraz ze swoimi rodzicami uważnie przysłuchiwały się zdrowotnym poradom, aktywnie uczestnicząc i wspomagając prowadzącego, w przygotowaniu niezwykle wartościowych kanapek. Podane poniżej "przepisy" to idealny sposób zdrowego urozmaicenia śniadań oraz kanapek, przygotowywanych dzieciom do szkoły. Wszystkie pasty, powinny być podawane razem z ciemnym, pełnoziarnistym pieczywem.







W pierwszej kolejności przygotowano pastę słonecznikowo – szczypiorkową. W celu jej przyrządzenia należy za pomocą blendera zmiksować odpowiadającą nam ilość słoneczniku łuskanego, wraz z niewielką ilością wody. Kiedy uzyskamy już jednolitą masę, dodajemy nierafinowany olej oraz drobno posiekany szczypiorek.






Podobny zabieg musimy wykonać, przyrządzając pastę orzechowo – rzodkiewkową. Orzechy ziemne (lub inne) należy zblendować z odrobiną wody, a następnie dodać posiekaną rzodkiewkę oraz olej tłoczony na zimno.










Do przygotowania pasty pietruszkowo-dyniowej, po raz kolejny użyjemy blendera, który pozwoli nam z pestek dyni oraz wody, uzyskać jednolitą masę dyniową, do której tradycyjnie dodamy olej oraz posiekaną nać pietruszki.










Do pasty selerowo-dyniowej potrzebujemy obranego i startego selera, który następnie dusimy na patelni, na małym ogniu, aż do momentu zmięknięcia warzywa. Następnie całość blendujemy, po czym dodajemy odrobinę oleju oraz pestki dyni.










Piąta pasta to kombinacja kaszy gryczanej oraz kapusty kiszonej i pietruszki. Kaszę należy opłukać w zimnej wodzie, po czym gotować przez kilka minut, na małym ogniu, aż do momentu jej zmięknięcia. Po odlaniu wody, kaszę blendujemy. Dodajemy posiekaną kapustę kiszoną oraz świeżą nać pietruszki.






Na zakończenie warsztatów - słodkie urozmaicenie, będące połączeniem buraka, garam masala oraz wiórków kokosowych. Buraka należy obrać i podobnie jak wcześniej w przypadku selera, zetrzeć. Tak przygotowane warzywo dusimy na patelni, na małym ogniu. Kiedy burak odpowiednio zmięknie, blendujemy go celem uzyskania odpowiedniej konsystencji. W międzyczasie dodajemy odpowiadającą nam ilość garam masali oraz wiórków kokosowych.






Podczas trwających nieco ponad godzinę warsztatów, uczestnicy zdołali przygotować oraz zasmakować w sześciu pastach, co jest faktem świadczącym o prostocie i szybkości ich przygotowania. Zadowolone miny dzieci i pełne wrażenia spojrzenia rodziców, to dowód smaku past, a ich składniki, dowód posiadanych wartości odżywczych.


niedziela, 3 maja 2015

NIECH ZAKIEŁKUJE W TOBIE ZDROWIE

Wiosna to okres, w którym wszystko budzi się do życia. To również dość wymagający czas dla naszych organizmów, które po zimowej hibernacji, muszą na nowo wskoczyć na wyższy bieg i odzyskać swoją witalność i energię, utraconą wraz z nadejściem chłodniejszych dni. Jednym z pomocników w odzyskiwaniu świeżości może być pożywienie. Warto zadbać o to, aby było ono jak najzdrowsze.

Do najzdrowszych możemy zdecydowanie zaliczyć wszelkiego rodzaju kiełki, które będąc jednym z pierwszych stadiów rozwoju rośliny, zawierają w sobie mnóstwo wartości odżywczych, które kryjąc się w ziarnie, podczas kiełkowania, zaczynają się uaktywniać, przeobrażając w lepiej przyswajalne dla organizmu.

Podobnie jak w przypadku wielu zdrowych produktów, kiełki nie są wymysłem mody czasów ówczesnych. Doceniano je już tysiące lat temu w Chinach, gdzie stanowiły bardzo ważny element diety, będąc jednocześnie formą lekarstwa.

Właściwości kiełków
Kiełki, przy swej minimalnej wartości kalorycznej, zawierają w sobie niewyobrażalne ilości witamin, wśród nich te z grupy B, C, D, E, K oraz PP. Ponadto są skarbnicą wielu minerałów: żelaza, fosforu, wapnia, magnezu, potasu, cynku, jodu, manganu, miedzi, litu i selenu. Gdyby tego było mało, w ich wnętrzu znajdują się również spore pokłady beta-karotenu, błonnika oraz kwasów omega-3.

Regularne spożywanie kiełków odmładza i regeneruje organizm, wzmacnia naszą odporność, uzupełnia braki witamin i minerałów, które z kolei chronią nas przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, blokując ich negatywny wpływ na nasz organizm. Kiełki obniżają poziom złego cholesterolu oraz skutecznie odtruwają nasze ciało z różnego rodzaju toksyn. Ich składniki stanowią podstawę ochrony przed miażdżycą oraz wszelkimi nowotworami. Regulują trawienie, ułatwiając przyswajanie wartości odżywczych. Oczyszczają skórę, wzmacniają włosy, paznokcie, zęby i kości.

Spożywanie kiełków, ze względu na ich właściwości, jest szczególnie zalecane wegetarianom, kobietom w ciąży oraz karmiącym piersią, chorym na anemię, osobom po świeżo przebytych chorobach, w stanach wyczerpania organizmu oraz dzieciom w okresie ich najaktywniejszego wzrostu.

Poszczególne kiełki roślin, zawierają nieco inne właściwości. Dla przykładu, znajdujące się na zdjęciu kiełki lucerny, nazywane również kiełkami życia, poza wyżej wymienionymi właściwościami, chronią przed chorobami serca, pobudzają naszą wewnętrzną żywotność, łagodzą skutki menopauzy, poprawiają pamięć. Zawierają w sobie witaminę B12 oraz witaminę U, osuszającą i przyspieszającą leczenie wrzodów, nieżytu żołądka oraz regulującą nadmierną produkcję soków trawiennych. Natomiast towarzyszące im (na zdjęciu) kiełki rzodkiewki, oczyszczają drogi oddechowe i zatoki, posiadają właściwości przeciwzapalne i moczopędne, a dodatkowo chronią inne kiełki przed pleśnią.

Kiełki to źródło życia i witalności, znane od wielu wieków, które wraz z modą na zdrowe odżywianie, powraca do naszych łask. Zadbajmy o to, aby w okresie budzenia się po zimie, jak najczęściej znajdywały one miejsce w naszym jadłospisie.

środa, 22 kwietnia 2015

LECZNICZE KĄPIELE

Jak powszechnie wiadomo, woda jest źródłem życia, może je tworzyć, niszczyć, ulepszać i przywracać. Jej właściwości i struktura sprawiają, że jest najlepszym i zarazem najstarszym lekarstwem, które człowiek może zastosować zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie.

Znamy już niezwykłą moc naprzemiennego stosowania wody zimnej i ciepłej pod prysznicem, a tym razem skupimy się na korzyściach płynących z zażywania leczniczych kąpieli zdrowotnych.

Korzyści płynące z kąpieli
Kąpiel przede wszystkim wpływa na nasz organizm relaksująco, likwidując zmęczenie oraz wszelkie oznaki stresu. Działa zarówno na nasze ciało, jak i ducha (wliczając w to stan naszego umysłu). Woda działa kojąco na nasz system nerwowy, ułatwia zasypianie, przez co znikają problemy ze snem oraz reguluje przemianę materii. Zażywanie kąpieli odmładza skórę, usuwa ból i napięcie praktycznie wszystkich mięśni naszego ciała.

Kąpiele lecznicze
W ofercie wielu sanatoriów i salonów spa, znajdują się ziołowe kąpiele lecznicze, które przynoszą ukojenie zarówno dla ciała, jak i dla ducha. Zazwyczaj jednak musimy za nie sporo zapłacić, podczas gdy domowe sposoby przyrządzania takich kąpieli są nie mniej skuteczne. I tak możemy pozbyć się wielu nieprzyjemnych dolegliwości, wykorzystując własną wyobraźnię oraz leczniczą moc natury. Michał Tombak, w książce: Czy można żyć 150 lat?, przypomina o tym, że osiągniemy spodziewany efekt tylko, jeśli będziemy zażywać kąpieli w tzw. cyklu leczniczym, tj. raz na dzień, co drugi dzień, w przeciągu dwóch, do trzech tygodni. Czas kąpieli, warunkowany naszym samopoczuciem, powinien wynosić w granicach od 15 do 30 minut.

Kąpiel rumiankowa
Jej temperatura powinna oscylować między 35, a 37 stopniami Celsjusza. W 5 litrach wrzątku należy zaparzyć 300 g kwiatu rumianku, a następnie odstawić na 2 godziny, a następnie przelać to do wanny. Kąpiel rumiankowa zalecana jest w przypadku bólu pleców, krzyża, problemów ze stawami. Posiada działanie przeciwzapalne i wzmacniające.

Kąpiel szałwiowa
Przygotowywana jest w temperaturze 34 stopni, zalecana osobom cierpiącym na astmę, bronchit i wszelakie choroby skóry oraz zmagającym się z niskim ciśnieniem. Posiada działanie przeciwzapalne i oczyszczające. Do jej przygotowania potrzebujemy 200g szałwii, którą zaparzamy w 5 litrach wody i odstawiamy na 2 godziny. Po wcześniejszym przecedzeniu, wlewamy napar do wanny.

Kąpiel świerkowa
Do jej przygotowania potrzebujemy 1,5 kg świeżych gałązek świerku, które gotujemy w 5 litrach wody, przez pół godziny, po czym całość przecedzamy i wlewamy do wanny. Kąpiel zalecana osobom skarżącym się na bóle kręgosłupa, kości oraz obrzęki kończyn. Temperatura wody powinna wynosić 38 stopni.

Kąpiel solna
Przygotowywana w wodzie o temperaturze 37-38 stopni. Do wody wsypujemy 2 kg zwykłej soli jodowanej, po czym dobrze ją mieszamy, tak żeby całkowicie się rozpuściła. Kąpiel uspokaja system nerwowy, oczyszcza organizm i odmładza skórę, łagodzi bóle mięśniowe i stawowe. Ponadto zwiększa ogólną odporność organizmu.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

MLECZNY SKUTEK UBOCZNY

Mleko jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych produktów w ludzkiej diecie. Według zachodniego pojęcia zdrowia, dla właściwego stanu organizmu powinniśmy spożywać mleko codziennie, natomiast medycy wschodu sugerują unikać mleka, używając go jedynie jako środka przeczyszczającego. Skąd taka rozbieżność?

Mleko matki jest jedynym źródłem pożywienia dziecka, zanim zacznie spożywać inne rodzaje pokarmu. W trakcie dojrzewania w ludzkim organizmie zanika aktywność enzymu laktazy, odpowiedzialnego za trawienie mleka, co jednoznacznie świadczy o tym, że dorosła osoba nie potrzebuje mleka.

Pij osobno lub nie pij wcale
W skład mleka wchodzi tłuszcz, przez co łączenie go z innymi pokarmami jest niewskazane. Prowadzi to bowiem do fermentacji, podczas której wytwarzają się grudki okalające cząsteczki pokarmu znajdujące się w żołądku, izolując je tym samym od soków trawiennych, opóźniając ich strawienie i przyśpieszając gnicie.

Pasteryzacja
Proces pasteryzacji, jakiemu poddawane jest mleko, niszczy jego naturalne enzymy, znacząco je zubożając, czyniąc ciężko strawnym.Organizm dorosłego człowieka nie jest w stanie strawić takiego półproduktu, a organizm dziecka może na niego reagować negatywnie, w formie wysypki, kolki lub nawet chorób układu oddechowego. Brak enzymów oraz zmieniona struktura białka hamują również wchłanianie do organizmu wapnia. Obecnie w wielu regionach świata zabroniona jest dystrybucja, a nawet spożywanie mleka surowego. Pasteryzacja zapewnia bowiem ogromne zyski, wydłużając przydatność mlecznego napoju.

Naukowe dowody na szkodliwość mleka
W latach 30 XIX wieku, w wyniku badań przeprowadzonych przez dr M. Pottengera, na grupie dziewięciuset kotów, z których część karmiono mlekiem surowym, a część pasteryzowanym, odkryto szkodliwość procesu pasteryzacji. Kiedy koty "surowe" rozwijały się prawidłowo, wśród osobników grupy "pasteryzowanej" zauważono zaburzenia orientacji, zwierzęta stały się apatyczne i podatne na wiele chorób zwyrodnieniowych. Ponadto, w drugim i trzecim pokoleniu kotów karmionych mlekiem pasteryzowanym zauważono, że od urodzenia mają one słabe zęby oraz wątłe kości, co wskazuje na brak absorpcji wapnia. Jako ciekawostkę, w książce Tao Zdrowia, Daniel Reid informuje, że młody cielak, karmiony pasteryzowanym mlekiem swojej matki, dożywa zaledwie pół roku.

Podobne procesy zachodzą w ludzkich organizmach, zalewanych codziennie, efektem ubocznym pasteryzacji, określanym powszechnie jako mleko. Dzieci mają coraz słabsze zęby i kości, coraz więcej osób w młodym wieku odczuwa bóle kości.

Warto zastanowić się nad potrzebą spożywania mleka pasteryzowanego, będąc świadomym konsekwencji jakie ono ze sobą niesie. Ktoś zapyta: A co z wapniem? A no nic, nawet surowa kapusta dostarcza więcej łatwo przyswajalnego wapnia, niż to zawarte w jogurtach, twarogach i innych produktach mlecznych.




sobota, 4 kwietnia 2015

TROPOLOGIA, CZYLI NAUKA O ŁĄCZENIU

Według wiedzy, jaką dysponuje cywilizowany, zachodni świat, dobrze wyważona dieta opiera się na posiłkach, które łączą w sobie wszystko po trochu, tj. mięso, mleko, skrobie, tłuszcz i cukier. Taki sposób odżywiania możemy przyrównać do mieszanki, którą uzyskalibyśmy po zmieszaniu, w zbiorniku paliwowym samochodu, benzyny, oleju napędowego, alkoholu i cukru. Otrzymana mieszanka będzie dostarczała niewielkiej mocy, przy bardzo niekorzystnym wpływie na cały silnik. Podobnie dzieje się z mieszanką żywieniową, która ma napędzać cały nasz organizm.

Aby zapobiec podobnym sytuacjom, każdy kierowca, zanim będzie mógł się oficjalnie kierowcą nazwać zostaje przeszkolony w związku z umiejętnością prowadzenia i utrzymania we właściwej kondycji auta, tak aby nie pomylić się odnośnie doboru odpowiedniego paliwa. Niestety nikt nie przeszkolił nas dotąd jak powinniśmy prowadzić swoje własne pojazdy, w których przebywamy, a które coraz częściej, żeby nie powiedzieć notorycznie, prowadzimy bazując na źle dobranym paliwie. Nauką, która wychodzi na przeciw temu problemowi jest tropologia, o której prawdopodobnie mało kto słyszał, bo przecież kogo obchodzi to jak prowadzimy nasze ciała, w świecie, któremu chodzi jedynie o nasze dłonie i godziny?

Tropologia mówi o kilku poważnych błędach, które popełniamy dobierając składniki poszczególnych posiłków oraz kilku fundamentalnych zasadach, których powinniśmy przestrzegać.

Białko i skrobia
Jest to najgorsze z możliwych połączeń, gdyż składniki wytwarzane w celu strawienia skrobi, blokują możliwość wytworzenia się składników niezbędnych do strawienia białka, co z kolei pozwala obecnym wewnątrz naszego organizmu, bakteriom zaatakować niestrawione białko i rozpocząć proces gnilny, pozbawiając nas tym samym potencjalnych wartości odżywczych, które moglibyśmy wchłonić. Zamiast tego zaczyna się produkcja toksycznych gazów i toksyn. Powinniśmy więc unikać połączenia, które stało się naszym najpowszechniejszym zwyczajem żywieniowym. Mięsa, ryb, jaja i serów w żaden sposób nie powinniśmy mieszać z chlebem, ziemniakami i ryżem, a jednak stanowi to podstawę większości naszych posiłków.

Biało i białko
Kolejnym zestawem, którego nie powinniśmy stosować, jest połączenie dwóch źródeł białka, np. mleka z mięsem lub jajkami. Powodowane jest to intensywnością działania enzymów podczas kolejnych etapów trawienia. W przypadku mięsa najwięcej enzymów uruchamia się w pierwszej godzinie trawienia, a mleka w ostatniej. Dlatego, jeżeli już spożywamy białko, najlepiej niech będzie to jeden jego rodzaj.

Białko i kwas
Kiedy jednocześnie spożywamy białka i kwasy, następuje zahamowanie wydzielania kwasu solnego, który pobudza wytwarzanie pepsyny, trawiącej białko, w przypadku jego braku, nie następuje trawienie. Tak więc nawet niewielka ilość soku pomarańczowego może zakłócić trawienie białka.

Białko i tłuszcz
Tłuszcz wpływa hamująco na wydzielanie soków żołądkowych. Spożycie go powoduje zmniejszenie poziomu kwasu solnego i pepsyny, a co za tym idzie uśpienie trawienia na kilka godzin. Białko połączone z tłuszczem nie trawi się więc prawidłowo, przez co po raz kolejny gnije, zbyt długo zalegając w naszym organizmie.

Białko i cukier
Każdy rodzaj cukru hamuje wydzielanie soków żołądkowych. Spowodowane jest to faktem, iż cukier nie jest trawiony ani w jamie ustnej, ani w żołądku, przedostając się bezpośrednio do jelita cienkiego, gdzie zostaje strawiony i wchłonięty. Spożywanie go w połączeniu lub w niedługim czasie po zjedzeniu np. mięsa hamuje proces trawienia białka, a dodatkowo uniemożliwia przemieszczenie się cukru do jelita, przez co pozostaje on w żołądku i zaczyna fermentować. Powinniśmy więc unikać łączenia cukrów i białek podczas jednego posiłku oraz zrezygnować z jedzenia deserów bezpośrednio po nominalnym posiłku.

Skrobia i kwas
Łączenie skrobi z produktami kwaśnymi powoduje hamowanie wydzielanie ptialiny, która odpowiedzialna jest za wstępny etap trawienia skrobi. W konsekwencji tego niestrawiona skrobia przedostaje się do żołądka bez udziału soków alkalicznych, gdzie poddana jest wpływowi bakterii, które powodują jej fermentację. Jedna łyżeczka soku pomarańczowego, cytrynowego lub podobna ilość jakiegokolwiek produktu kwaśnego, może całkowicie zahamować wstępne trawienie skrobi. Powinniśmy więc unikać tego typu połączeń, rezygnując tym samym z soku owocowego, jeśli wcześniej jedliśmy grzanki lub płatki śniadaniowe.

Skrobia i cukier
Podobnie jak w przypadku kwasu, obecność cukru w jamie ustnej, który towarzyszy skrobi, hamuje wydzielanie się ptialiny, niezbędnej do wstępnego strawienia skrobi. Dodatkowym zagrożeniem jest fakt, iż trawienie cukru również nie następuje, przez co zalega on w żołądku, ulegając procesowi fermentacji. Produkty uboczne tej fermentacji mają kwaśny odczyn, co dodatkowo hamuje trawienie, gdyż jak wiadomo środowisko, w jakim następuje trawienie, ma odczyn zasadowy. Chleb z masłem jest więc odpowiednim połączeniem, jednak gdy dodamy do niego łyżeczkę miodu, staje się już pokarmem niepożądanym.

Owoce i warzywa
Surowe pokarmy świetnie nadają się do spożycia przez ludzi, gdyż nie potrzebują żadnej obróbki wewnątrz naszego przewodu pokarmowego. Przedostają się bardzo szybko do jelita cienkiego, gdzie następuje trawienie i wchłanianie ich wartości. Warunkiem niezbędnym do zaistnienia takiego stanu rzeczy jest jednak całkowicie pusty żołądek. Jeśli w towarzystwie surowych warzyw lub owoców znajdzie się inny składnik (np. białko, tłuszcz) owoce pozostaną w stanie oczekiwania, na koniec trawienia danego produktu, przez co niemożliwym będzie ich przedostanie się do jelita. Spowoduje to szybką fermentację i różnego rodzaju problemy o podłożu gastrycznym.

Desery
Dziwnym trafem przyjęła się, jeszcze dziwniejsza, tradycja jedzenia słodkich deserów bezpośrednio po daniu właściwym. Jest to absolutnie niezdrowe i grozi poważnymi zaburzeniami trawienia, co po raz kolejny skończy się niepożądaną fermentacją. Nie powinniśmy łączyć cukrów z czymkolwiek, więc teoretycznie, jeśli ktoś nie może opanować się od jedzenia słodyczy, należałoby przygotować z nich odrębny posiłek, tak by oddzielić je od innych produktów. Nie wpłynie to znacząco na poprawę ich wartości, jednak uchroni nas przed produkcją wielu toksycznych związków, które mogą następnie zatruwać nasz organizm.



środa, 18 marca 2015

TRZY TYPY METABOLICZNE

Umiejętność obserwacji samego siebie, swojego ciała i wszelkich procesów w nim zachodzących, została w pewnym momencie porzucona lub po prostu zapomniana, przez ludzi, którzy zbudowali ówczesny świat. Efektem tego jest to, że jemy to, co wydaje nam się właściwe, zamiast odżywiać się tak, jak chce tego nasze ciało.

Na świecie żyje już ponad 7 miliardów ludzi. Każda próba jakiegokolwiek ujednolicania ich organizmów lub szukania jednego, właściwego schematu odżywiania dla nich wszystkich, jest czystym szaleństwem, jednak możemy wyróżnić trzy podstawowe typy metaboliczne, obecne w dzisiejszym świecie. Warte podkreślenia jest, że odnosi się to do stanu obecnego, podyktowanego wieloma błędami żywieniowymi, które popełniamy. Mówiąc prościej, to my sami, poprzez swój system życia stworzyliśmy takie typy odżywiania.

Pierwszym z nich jest typ wegetariański, który charakteryzuje się powolnym spalaniem cukrów i węglowodanów. Ciało musi spalać cukier, aby wytworzyć energię niezbędną do strawienia mięsa. Osoby znajdujące się w tej grupie mają problemy ze skutecznym trawieniem nie tylko mięsa, ale również wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego. Ponadto, po zjedzeniu dużej ilości pokarmów obfitujących w białko, osoby te czują się zmęczone i ociężałe.
Drugim typem metabolicznym jest typ mięsożerny. Mięsożerny nie z powodu naturalnych usposobień, a nienaturalnych przyzwyczajeń. Są to osoby, które bardzo szybko spalają cukier i węglowodany, przez co nadmierne ich spożycie wzmaga u nich nerwowość i podniecenie, co jest powodem nadmiernego pobudzenia układu nerwowego. Osoby należące do tej grupy wytwarzają energię, podczas trawienia dużych ilości tłuszczy i białek, które następnie przetwarzane są w wątrobie na glikogen. Wątroba uwalnia go, w postaci glukozy, do krwi.
Trzeci typ, stanowiący ok. 50% całej populacji, stanowią osoby o mieszanych przysposobieniach trawiennych, których głównym celem powinno być odpowiednie zbilansowanie diety, tak by równomiernie wyważyć wszystkie składniki. W tej grupie znajdują się osoby, które po zjedzeniu białka nie czują się ani ociężali, ani nadmiernie pobudzeni.

Ciekawostką jest, że ludzki organizm dopiero od około 50 do 100 tysięcy lat temu zaczął produkować soki trawienne, co jest równoznaczne z tym, że w tym okresie zaczęła się nasza przygoda z mięsożerstwem. Inne pokarmy nasz organizm potrafi trawić bez użycia soków trawiennych. 

To nie prawda, że cokolwiek jest uwarunkowane genetycznie i nie ma na to rady. To my sami, poprzez swoje decyzje i zmiany, jakie wprowadzamy we własnym życiu, wpływamy na kształtowanie naszej genetyki oraz genetyki naszych następców.

poniedziałek, 2 marca 2015

WSCHODNIE ZDROWIA WIDZENIE

Cywilizowany świat zachodni podzielił nasze ciało na części, skupiając się na każdej z nich osobno. Zaburzył prawidłowe funkcjonowanie całości, chcąc następnie leczyć jedynie objawy dysfunkcji jej części. Będąc na tyle bezczelny, że określił swoje średniowieczne metody jedynymi słusznymi, zepchnął wschodnie pojęcie o zdrowiu do granic tabu, niemalże czystego szaleństwa. Czy słusznie? Czy sprawa nie przedstawia się zupełnie odwrotnie?

Jestem niemalże pewny tego, że cywilizowany świat, który zbudowaliśmy, popełnił błąd dotyczący sposobów odżywiania i dbania o zdrowie (oczywiście takich błędów są tysiące, co przekłada się na taki, a nie inny obraz rzeczywistości, jednak skupmy się na zdrowiu). Sądzę tak przede wszystkim dlatego, że tylko ten świat określa siebie tym właściwym, a z doświadczenia wiem, że nie ma jednej właściwej rzeczy, dla dwóch osób. Każdy ma swoją ścieżkę doświadczenia, a osoba która narzuca innym swój punkt widzenia jest po prostu bakterią, którą trzeba odizolować. Taką bakterią stał się nasz twór zatytułowany cywilizacja ludzi.

Wschodni sposób leczenia
Podejście wschodnich medyków różni się o tyle, że traktują oni ludzkie ciało jako jedną całość. W momencie kiedy jedna jego część zaczyna działać niepoprawnie, jest to oznaką nieprawidłowości zachodzących w całym organizmie, w związku z czym trzeba zadbać o całe ciało. Przypisują oni ludzkiemu organizmowi o wiele więcej możliwości, niż świat zachodni, dla którego jedynym rozwiązaniem w leczeniu są sztuczne leki, albo ingerencja mechaniczna w postaci zabiegów. Prawdopodobnie wiąże się to z niedostateczną wiedzą na temat ludzkiego wnętrza. Mimo, iż szczycimy się ciągłym rozwojem w dziedzinie anatomii, to nadal jesteśmy bardzo daleko za informacjami, którymi dysponują nasi bracia ze wschodu. Wiedza ta pozwala im nie tyle leczyć, ile zapobiegać, poprzez właściwą kontrolę własnego ciała oraz tego, czego temu ciału dostarczamy. Pozwolę sobie to przybliżyć na przykładzie dotyczącym funkcjonowania poszczególnych narządów wewnętrznych.

Serce
Nazywane bywa zarządcą narządów, ponieważ reguluje, poprzez kontrolę krążenia krwi, czynności oraz jakość tych czynności, które wykonują pozostałe narządy. Ponadto jest pierwszym narządem ciała ludzkiego, które powstaje wewnątrz organizmu matki. Wyprzedza więc ono swoim istnieniem mózg. Zawiera w sobie ducha, poprzez co może kierować nastrojami oraz wpływać na umysł ludzki. Poziom energii serca można odczytywać dzięki zmianom kolorystyki języka oraz twarzy. Ciemnoczerwony kolor oznacza jej nadmiar, natomiast bladoszary niedobór. Serce współgra z jelitem cienkim, które oddziela wartościowe produkty trawienia od resztek, decyduje o zawartości płynów w niepotrzebnych produktach przemiany materii oraz wchłania składniki pokarmowe, które następnie przekazywane są pod kontrolę serca, aby wraz z krwią mogły zostać rozprowadzone do tkanek całego ciała. Bardzo ważnym zjawiskiem, które niestety niezwykle często zaburzamy jest tzw. wewnętrzny głos serca lub inaczej inteligencja serca. Jest to zdolność do rozwijania i prowadzenia się w kierunku uporządkowania i wewnętrznej spójności całego organizmu.

Wątroba
To narząd odpowiedzialny za przechowywanie i wzbogacanie krwi zgromadzonej wewnątrz ciała. Kiedy człowiek znajduje się w ruchu, jego krew krąży, kiedy odpoczywa nawet połowa jego krwi wraca do wątroby, gdzie np. podczas snu, może zostać wzmocniona i przygotowana do użytku w dniu kolejnym. Ponadto jest metabolicznym centrum ludzkiego organizmu, przez co odpowiedzialna jest za nasze samopoczucie i dopływ sił życiowych do organizmu. Jej stan można odczytać z oczu, paznokci i mięśni. W wątrobie, podobnie jak w sercu, mieści się pierwiastek duszy, przez co te dwa narządy mają decydować o naszych ludzkich cechach. Mówiąc prościej, nasz domniemany charakter może być ściśle warunkowany przez stan naszego serca oraz wątroby.

Trzustka
Jest to narząd wytwarzający enzymy, niezbędne do procesów trawiennych i metabolicznych. Trzustka pozostaje w ścisłym związku z pracą żołądka, kiedy wytwarzanie enzymów zmniejsza się lub całkowicie ustaje, trawienie w żołądku zatrzymuje się, powodując gnicie pokarmu. Ponadto trzustka odpowiada za zdolność racjonalnego myślenia. Zaburzenia w jej pracy mogą spowodować ogólne wycieńczenie organizmu, stałe przykurcze mięśni szkieletowych tzw. tonusy, zmęczenie i kłopoty z koncentracją.

Płuca
Według chińskich podręczników medycznych płuca nie tylko zarządzają oddychaniem, ale przede wszystkim kontrolują krążenie energii w ludzkim ciele. Te dwa procesy są ze sobą ściśle powiązane, kiedy niewłaściwie oddychamy, narażamy siebie na niedostatki energii. Stan naszych płuc można odczytać za pomocą stanu naszej skóry. Skóra sama w sobie pełni funkcję oddechową, przez co płuca i jelito grube są, według wschodniego podejścia, traktowane jako swoiste przedłużenie skóry.

Nerki
Jest to narząd, który zarządza wodą w organizmie. Jej nadmiar oraz wszelkiego rodzaju zbędne produkty przemiany materii przekazywane są do nerek, gdzie są przetwarzane w mocz i wydalane z ciała. We wschodniej medycynie nerki nazywane są bramą życia, ze względu na odpowiedzialność za równowagę wodną, mającą bezpośredni wpływ na stan i równowagę wewnętrznej energii. Ponadto mieści się w nich cecha silnej woli. Nerki oraz gruczoły z nimi związane nadzorują funkcje płciowe i potencję.


Trzeba przyznać, że wschodni pogląd dotyczący zdrowia rzuca całkowicie nowe, choć znane od tysiącleci, światło na kwestie dotyczące odżywiania. Mimo znaczących efektów osiąganych przez wschodnich medyków, ich zachodni koledzy nadal twierdzą, że wiedzą lepiej, co jest dobre dla ludzkiego organizmu, mimo iż znają go nadal bardzo powierzchownie. Każdy kto rezygnuje z możliwości poznania, przez pryzmat strachu przed nieznanym, jest bardzo biedny, ponieważ jego organizm prędzej czy później zacznie słabnąć. Słaby organizm to z kolei idealne miejsce do rozwoju wielu chorób, które w końcu doprowadzą do nienaturalnej śmierci.

sobota, 28 lutego 2015

Kalafior - jest jednym z najbardziej wartościowych warzyw, lekkostrawny i niskokaloryczny, wzmacnia odporność i oczyszcza krew. Ze względu na zawartość sulforafanu posiada właściwości zwalczające i przeciwdziałające powstawaniu nowotworów. Regularne spożywanie tej rośliny wzmacnia nerki oraz pracę układu trawiennego i krążenia. Jest bogatym źródłem witaminy C, ponadto zawiera w sobie witaminy A, B, PP i K, wapń, żelazo, cynk, fluor, sód, magnez oraz potas. Wpływa na pobudzanie pracy naszego mózgu, powodując rozwijanie funkcji poznawczych. Pozytywnie wpływa na wątrobę. Chroni przed reumatyzmem. Kalafior posiada właściwości bakteriobójcze i antywirusowe, przez co przeciwdziała powstawaniu wrzodów.

Brokuł - podobnie jak kalafior jest bogaty w witaminę C, a ponadto A, B oraz PP. Zawiera w sobie również wapń, fosfor, żelazo, magnez, selen i siarkę oraz duże ilości błonnika. Regularne spożywanie brokułów wzmacnia pracę serca oraz układu nerwowego, zabezpiecza organizm przed powstawaniem nowotworów oraz wrzodów, pozytywnie wpływa na oczy i stawy, niwelując wszelkie uszkodzenia związane z promieniowaniem ultrafioletowym. Brokuły są niskokaloryczne, dzięki czemu spożywanie ich ułatwia odchudzanie. W Stanach Zjednoczonych odkryto niezwykłe właściwości tej rośliny, wpływające na złagodzenie skutków autyzmu oraz nadciśnienia tętniczego.

Należy pamiętać, że zarówno w przypadku kalafiora, jak i brokuła najlepiej jest je spożywać w formie surowej, nawet jeśli ktoś uważa, że w takowej są niejadalne :).

czwartek, 26 lutego 2015

AUTOTOKSYKACJA

Umysł ludzki ograniczony jest jedynie przez niewiedzę. Jego ograniczenia narzucają następnie pewne formy kształtu i zachowania ludzkiego ciała. Umysł który jest zaprzątnięty tysiącem różnych, w gruncie rzeczy nieistotnych spraw, nie zauważa, jak bokiem ucieka mu kontrola nad swoim ciałem. Nie dostrzega tego, w jaki sposób zatruwa swój organizm każdego dnia, nieodpowiednio się odżywiając.

Autotoksykacja – czym jest?
Zatruwanie krwi, jakie codziennie fundujemy swojemu organizmowi jest o tyle niebezpieczne, że jego efekty nie przychodzą nagle, przez wiele lat pozostają niewidoczne, siejąc ogromne zniszczenie wewnątrz organizmu, niszcząc jego właściwy stan, tworząc idealne środowisko do zaistnienia wielu chorób. Źródłem autotoksykacji jest sposób odżywiania się. Dominacja produktów gotowanych, rafinowanych, zawierających duże ilości skrobi, powoduje że organizm nie jest w stanie strawić tak różnorodnego pokarmu, co z kolei przyczynia się do osadzania resztek pokarmu na ściankach jelita grubego, tworząc osad. Po pewnym czasie, w warunkach dostatecznego ciepła i wilgoci, osad ten zamienia się w chorobotwórczą masę, wytwarzającą toksyny. Substancje te są wchłaniane przez organizm i przedostają się do krwi. Zatruta krew rozchodzi się po całym ciele, powoli je zatruwając.

Przyczyny samozatrucia
Powodów może być kilka, jednak zazwyczaj kumulują się one. Przede wszystkim wpływ na to ma zbyt duża ilość przyjmowanych pokarmów. Przeciętny człowiek spożywa od 3 do 5 razy więcej niż powinien. Niestrawiony pokarm zaczyna gnić powodując rozprzestrzenianie się bakterii, z którymi następnie trzeba stale walczyć. Kolejnym powodem autotoksykacji jest nadużywanie wysokokalorycznego pożywienia o niedużej objętości, które przekłada się na niepotrzebne magazynowanie złogów w jelicie grubym, które kumulują się przed wypróżnieniem, natomiast. Następnym mankamentem są produkty mączne, kawa i herbata, które nadmiernie zapychają organizm, co przy niskim spożyciu produktów roślinnych, może nieść ze sobą problemy trawienne.

Efekty uboczne
Niepożądanymi efektami samozatrucia są wszelakiej maści zaburzenia prawidłowej pracy organizmu. Może się to objawiać również kryzysem naszego umysłu, uczuciem przygnębienia, zniechęcenia, możemy czuć się ociężali, może pojawić się nadpobudliwość oraz negatywne myśli. Bezpośrednie efekty mogą przybierać formę nieświeżego oddechu, bólów i zawrotów głowy, braku apetytu.


Starożytni mędrcy powtarzali, że jeżeli człowiek chce utrzymać zdrowie, musi zadbać o to, aby jego jelito grube było utrzymane w absolutnym porządku. Ludzie o tym wiedzieli, przez co kontrolowali swoje ciała, dożywając długich lat. Nowoczesny styl życia wyparł z naszego umysłu potrzebę kontroli własnego ciała, przez co go praktycznie nie znamy, a co za tym idzie nie potrafimy odczytywać jego znaków i odpowiednio na nie reagować. Prowadzi to do poważnych konsekwencji, których my niestety nie potrafimy, a może nie chcemy dostrzec.

Wiele chorób przychodzi do człowieka przez jamę ustną - Hipokrates

środa, 25 lutego 2015

STAROŚĆ NIE RADOŚĆ? A JEDNAK!

Starość jest jednym z tych elementów ludzkiego życia, który niejednokrotnie traktowany jest jak temat tabu. Boimy się starości, próbujemy jak najdłużej odwlekać przyznanie się do niej i uświadomienie sobie jej, a wszystko dlatego, że poprzedza ten aspekt życia, który budzi wciąż tak wiele emocji, a którym jest śmierć ciała fizycznego.

Programowana starość
Starość jest wynikiem naszego nastawienia, a właściwie oczekiwania na jej pojawienie się. Ludzkie życie zostało podzielone na etapy, nauka, małżeństwo, rodzina, emerytura. Przeświadczenie człowieka o nieuchronności nadejścia kolejnych części życia powoduje rzeczywiste istnienie ich. Pojawienie się pierwszych myśli dotyczących starości, możemy uznać za faktyczny jej początek. Po nim zazwyczaj następuje cała seria nieszczęśliwych wypadków, która nieuchronnie pcha nas do niedołężnego końca. Kiedy tylko pojawiają się pierwsze jego oznaki, człowiek decyduje się na wprowadzenie pewnych zmian w swoim życiu. Postanawia oszczędzać energię, mniej się ruszać, a więcej odpoczywać. Niestety takie zachowanie powoduje pogłębienie się wiekowych ograniczeń i przyspieszenie całego procesu dojrzewania, którego przebieg jest efektem takich czynników jak sposób odżywiania, aktywność fizyczna oraz nastawienie psychiczne. Dzięki nastawieniu mentalnemu możemy bowiem podbijać energię naszej młodości lub umacniać pojawiające się oznaki przekwitania. Wybór należy więc do nas i to my decydujemy o stanie naszego ducha i umysłu. Jeśli będziemy czuli się młodo, nasz organizm będzie odpowiadał na to witalnością i dobrym samopoczuciem, jeśli poddamy się naszemu podświadomemu etapowi dojrzewania, zestarzejemy się szybciej niż powinniśmy.

Przełomowym momentem jest okres pomiędzy 40, a 50 rokiem życia, kiedy to zaczyna docierać do nas świadomość zużywania się naszego ciała. Potrzeba wówczas wzmożonej dbałości o wygląd i jakość swojego organizmu, akceptacji tego jakim się jest oraz uświadomienia, że to tylko ciało. Nie możemy również bezwiednie poddać się natłokowi myśli dotyczących starości, gdyż całkowicie może to od nas odsunąć naturalną radość istnienia, powodując, że dalsza część naszego życia zamieni się w wegetatywny stan wyczekiwania końca.

Recepta na młodość
Wydaje się, że poszukiwania wiecznej młodości to nadal nierealistyczna wizja, jednak tak na dobrą sprawę każdy z nas posiada eliksir młodości, wbudowany niejako w zestaw naszego jestestwa. Tym eliksirem są bowiem nasze pozytywne myśli oraz nastawienie z jakim podchodzimy do życia. Musimy najzwyczajniej w świecie nastawić się na młodość, nie ważne ile lat już przeżyliśmy, to nie ma żadnego znaczenia, jeśli potrafimy uwierzyć w moc własnej intencji. Dowody na właściwość tej teorii znajdują się na całym świecie. Ludzie, którzy z racjonalnego punktu widzenia nie powinni już żyć, potrafią biegać maratony, wspinać się na drzewa, przemierzać długie i męczące ścieżki życia. To nie cud, ale efekt pracy ich umysłów, które nauczyli się kontrolować. Według wielu badań, człowiek wykorzystuje jedynie 10 procent swojego mózgu. Dlaczego? Z czystej niewiedzy. Jeśli bowiem czegoś nie znamy, to w naszym mniemaniu to nie istnieje. A tymczasem pozostałe pokłady energii i możliwości mózgu pozostają uśpione. Warto je wykorzystać.

Jak zmienić swoje nastawienie?
Powinniśmy przede wszystkim wprowadzić zmiany w naszych codziennych nawykach, zarówno tych dotyczących podejmowanych przez nas czynności, jak i tych myślowych. Bardzo ważna jest naturalna umiejętność kochania życia, doceniania każdej chwili i cieszenia się nią, bez względu na to, jaką formę akurat przybiera. Ponadto zaczerpnąć możemy porad, które określa Michał Tombak, w swojej książce: Czy można żyć 150 lat?. Wśród nich znajdziemy potrzebę kochania siebie takim, jakim się jest, wyzbycia się zazdrości. Jeśli coś nam się nie podoba, zmieńmy to lub zaakceptujmy całkowicie. Złość, krytyka i negatywne nastawienie względem innych to tak naprawdę ciosy skierowane we własnym kierunku, ponieważ budzą niedobre emocje wewnątrz nas, powodując, że obrażając kogoś, my również czujemy się źle. Nie powinniśmy zaprzątać sobie głowy myśleniem o starości, ani o śmierci, zamiast tego lepiej wywoływać pozytywne myśli i wspomnienia, które budzą w nas dobre emocje. Musimy uważać na czyhające na nas pokusy, takie jak obżarstwo, czy uleganie własnym słabością oraz pamiętać, że największym bogactwem jest nasze zdrowie. Zmiana w najdrobniejszym aspekcie życia, niesie ze sobą zmianę w każdym innym, powodując poprawę jakości naszego całokształtu, która przekłada się następnie na wzmocnienie naszej młodości.


Przy okazji nieuchronnego upływu lat, kiedy coraz bardziej będzie docierało do nas to, że się starzejemy, warto sobie uświadomić, że nasz zegar biologiczny jest niezależny od stworzonego przez nas systemu czasowego. Oznacza to, że możemy, bez względu na to ile mamy lat, dowolnie go regulować, kontrolując tym samym efekty zachodzących w naszym organizmie zmian. Nie jesteśmy więc skazani na niedołęstwo i ułomność, aczkolwiek jeśli nie zmienimy swoich zachowań w młodości, to na starość nie czeka nas nic innego.

 „Żeby żyć długo i zdrowo, trzeba umieć żyć szczęśliwie. To jest taka sztuka, której nikt Was nie może nauczyć. Każdy tego musi się nauczyć sam.”
Michał Tombak